Rozczarowanie.
I
to duże, biorąc pod uwagę potencjał ekranizacyjny powieści Stephena
Kinga (na marginesie dopiero dzisiaj się zorientowałem, że SK urodził
się w Portland !!!).
Pod
względem wizualnym filmowi zarzuci można niewiele: jest próba
odtworzenia mrocznego świata skonfrontowana ze współczesnością, jest
sporo efektów specjalnych (ale nie za dużo), jest kilka ciekawych
pomysłów.
Pod
względem fabuły jest jednak fatalnie. Akcja jest zwyczajnie nieciekawa,
nie wciągająca, co biorąc pod uwagę inspirację Kingiem wydaje się
wprost niemożliwe. Koszmarne są dialogi, aż się tego nie chce czytać.
Zupełnie chybiony był dobór aktorów: akcja toczy się wokół młodzieżowej postaci, której Tom Taylor zupełnie nie uniósł grając na jednej minie, ale pojawienie się Matthew McConaughey i Idrisa Elby nie tylko nie pomaga, co jeszcze bardziej irytuje - bo obaj grają przysłowiową kaszanę.
Film
na krótką chwilę ratuje motyw nowojorski, gdy wykorzystano zgrany jak
stara płyta motyw pojawienia się postaci z innego świata we
współczesności. Na ile ten przyzwoity fragment był sponsorowany przez
Coca Colę - to już inna sprawa.
Są
wakacje, więc "Mroczna Wieża" i tak jest jedną z niewielu ciekawych
pozycji, ale chyba lepiej sobie pójść na spacer. W każdym razie pierwsza
lepsza krajowa burza wzbudza większy niepokój niż fabuła tego filmu.
Zwiastun:

No comments:
Post a Comment