Elisa (Sally Hawkins)
niema dziewczyna ma bardzo poukładane życie.
Pobudka, kąpiel z
elementem erotycznym, praca jako sprzątaczka w jakimś dziwnym instytucie
wojskowym, oglądanie telewizji i stepowanie do utworów muzycznych.
Samotna, pozbawiona rozrywek, ale sumienna i przyjazna ludziom. Jej
życie zmieni nowy nabytek laboratorium – tajemniczy stwór wodny
przywieziony z Ameryki Południowej. Wobec nieuchronnej likwidacji przez
antypatycznego szefa Stricklanda (Michael Shannon), wespół ze swoją czarnoskórą koleżanką (Octavia Spencer) i sąsiadem (Richard Jenkins)
decyduje się na brawurową akcję wyswobodzenia i uratowania bardzo jej
przychylnego, może nawet zakochanego wodnego potwora. W końcu stwór
również nie mówi, jest samotny i ma bardzo ograniczone pole możliwości. A
jak jeszcze się okazuje, że również lubi muzykę i taniec.
Meksykański reżyser Guillermo del Toro („Labirynt Fauna”)
na dobre już zadomowił się w Hollywood i łączy swoje wizjonerskie
pomysły z oczekiwaniem rynku. Jego filmy są niezwykle plastyczne,
pomysłowe, ale równocześnie opowiadające proste, nieskomplikowane
historie, wzruszające głównie tym że ich obiektem są jednostki
pokrzywdzone, odrzucone przez współczesne społeczeństwo. Zupełnie nie
przeszkadza umiejscowienie fabuły ponad 50 lat temu z wyraźnymi
nawiązaniami do zimnej wojny, nienawiści do komunistów, czy też wyścigu
kosmicznego dwóch ówczesnych supermocarstw. Na takim tle opowiada
historię o ludziach przyzwoitych i o tych ze złym sercem. Taka
czarno-biała bajeczka, która chwyta za serce. Może nawet wariacja typu
Piękna i Bestia. Chociaż seks w wannie to już jednak przesada.
Klimat
tworzy przede wszystkim niezwykła plastyczność filmu. Jeszcze zanim
pojawia się morski potwór rzeczywistość ukazana jest w zielonkawej
poświacie, odpowiadającej środowisku w którym musi przebywać stwór żeby
przeżyć. Subtelnie zarysowane są elementy muzyczne, znakomicie tutaj
zagrało udźwiękowienie filmu, nawet przechadzka korytarzem nasuwa
marzenia głównej bohaterki. Świetna scenografia stylizowana na lata
miniowe i nastrojowa, nie nachalna muzyczka.
Dostosowali
się do klimatu aktorzy, którzy grają w sposób bardzo stonowano.
Wyróżnia się tutaj zdecydowanie czarny charakter grany przez Shannona,
autentycznie wzbudzając antypatię. Co ciekawe on akurat nominacji
Akademii nie dostał – pewnie nie mogli przełknąć takiego zadufanego w
sobie wojskowego patrioty. Pochwalić należy także Spencer w bardziej
drugoplanowej roli. Chwalona Hawkins chyba nie wykorzystała potencjału
swojej, faktycznie trudnej bo w końcu niemej roli, ale to ona może
zgarnąć Oscara.
Film
jest rewelacją tegorocznych nagród. Dostał najwięcej (13) nominacji
Oscarowych. To trochę przesada, bo to film solidny, ale taki o którym
się zapomina na drugi dzień po wizycie w kinie. Czytałem co prawda
teorie, że taka popularność Akademii to wynik podprogowego przesłania
filmu: dobre są tutaj bowiem postacie wyrzucone na margines
społeczeństwa (niemowa, czarnoskórzy, gej), a zły charakter to wojskowy
robiący karierę, zapewne odpowiednik patrioty, może nawet wyborcy
Donalda Trumpa (albo u nas PiSowiec). To chyba zbyt daleko idąca
interpretacja i wątpię żeby del Toro chciał coś takiego przemycić.
Bardziej fobia niektórych środowisk, które z uwagi na obecną sytuację
wszędzie próbują znaleźć pocieszenie. A na nominacje oscarowe del Toro
bardziej zapracował stylizacją na lata 60-te ubiegłego wieku (no cóż
członkowie Akademii wówczas się wychowali) i tanecznym podejście do
swoich bohaterów (musicale zawsze były chodliwe, czego przykładem
słabiutki La La Land).
„Kształt wody”
to film przyjemny w odbiorze, może trochę w pierwszej części
przynudzający, ale nadrabiający trochę bardziej żywiołową drugą częścią.
Ciekawy pomysł, dobra realizacja, stonowane aktorstwo, udanie wplątane
klimaty muzyczne i jeszcze bardziej klimatyczne fantasy. Czy wystarczy
na Oscara? Niewykluczone, chociaż nie będzie to film, który przejdzie do
historii kina.
Zwiastun:
Polska premiera: 16 lutego 2018
Produkcja: USA
Rok: 2017
Gatunek: fantasy, melodramat
- Reżyseria: Guillermo del Toro
- Scenariusz: Guillermo del Toro, Vanessa Taylor
- Obsada: Sally Hawkins, Octavia Spencer, Richard Jenkins, Michael Shannon, Doug Jones

No comments:
Post a Comment