![]() |
|
Mugolska woda i magiczny Ogień
|
„Naprawdę nie ma do czego się
przyczepić w tym rewelacyjnym filmie” – taka pierwsza opinia posłyszana po seansie
wskazuje na ślepe zakochanie w kolejnych produkcjach opartych na pomysłach J.
K. Rowling. A akurat przyczepić się jest do wielu rzeczy. Tylko jak widać film
trafia do odpowiedniej grupy odbiorców.
W drugim filmie serii o magicznych
zwierzętach, czyli lata przed pojawieniem się Harry Pottera pojawiają się
starzy bohaterowie: Newt Skamander – późniejszy twórca podręcznika o magicznych
zwierzętach, jedyny mugol z jedynki piekarz polskiego pochodzenia Kowalski oraz
jego magiczna oblubienica. Rozpoczyna się jednak od ucieczki tytułowego
Grindewalda z konwoju więziennego. Naturalnym jego rywalem jednak znany
wszystkim profesor Dumbledor, jeszcze młody, tylko że akurat on nie może się
zmierzyć z uwagi na jakiś zawarty pakt. Wysyła więc Scamandera z cała walizką
swoich pociesznych zwierzątek.
W scenariuszu panuje totalny chaos.
Wprowadzana jest cała masa postaci, którzy nie za bardzo wiadomo jaka mają
rolę. Teoretycznie powinien to być film o zatrzymaniu groźnych dążeń Grindewalda
– ale wszystkiego znajduje się w kilku scenach. Także bohaterowie z poprzedniej
części giną w tłumie zupełne i zbytecznych wątków. Pomieszane jest to także
lokalizacyjnie – chociaż dominuje Paryż i czasowo – ilość retrospekcji (jedynie
te z Hogwartu przywołują klimat starego dobrego Harry Pottera) powoduje, że nie
wiadomo w którym okresie toczą się bieżące wydarzenia. Czego tutaj nie ma –
nawet Titanic i bomba atomowa. Szczytem absurdu jest już wyraźne nawiązanie do
ideologii faszystowskiej. Tylko, że nie wiele z tego wszystkiego wynika, a sam
film wygląda jak jakiś łącznik do kolejnej części. Tylko, że koszmarnie przedłużony.
Ale za to opakowany w prześliczny papierek. Bo wizualnie faktycznie jest
momentami oszałamiająco.
Zaprezentowany świat jest dopracowany
w każdym szczególe. Wybrane sceny wręcz wbijają w fotel. Wykorzystano tutaj
nowoczesne metody komputerowego tworzenia rzeczywistości, ale tak idealnie są w
to wpasowani aktorzy, że nie ma nawet przez moment wrażenia sztuczności. Dodano
wiele efektów 3D – stąd konieczna wizyta na seansie w okularach. Dobrze
zmontowano dźwięk – uwypuklający doznania. Można jedynie kwestionować, czy tych
efektów specjalnych nie jest trochę za dużo. Szczególnie w połączeniu ze zbyt
długim trwaniem seansu. Pomysłowo jest również odnośnie zwierzątek: są nowe,
ale także te lubiane z jedynki. W tym zakresie udało się również umiejscowić jeszcze
jeden element: czyli humorystyczny. To jest to czego brakuje w całej opowieści,
która jest śmiertelnie poważna, a wręcz mroczna.
Pojawia się więc pytanie o grupę
docelową. W sposób naturalny są nią fani książek J. K. Rowling (to ciekawe, że
ta znakomita pisarka ma taki sam inicjał, jak najbardziej kontrowersyjny polski
polityk), i tylko oni mogą tutaj wykminić, może nie wszystkie, ale przynajmniej
akceptowalną część scenariusza. Trudno kierować ten film do młodego widza: jest
za straszny, a w dodatku kompletnie niezrozumiały – co prawda dzieciakom często
wystarczają migające fakty specjalne, jednak zadaniem kina jest również coś
przekazać. Dla dorosłego widza seans może być prawdziwym wyzwaniem w kontekście
tego całego chaosu scenariuszowego – to w końcu trochę głupio pójść na jakąś
bajeczkę o świecie czarodziei i niewiele z niej zrozumieć. Ale to wina
kompletnie przeładowanego i niestrawnego scenariusza, a nie widza, który nawet
przy najlepszej koncentracji i obejmie ważnych niuansów. Dialogi są szybkie,
łatwo się w nich pogubić, może nawet rozwiązaniem jest wersja zdubbingowana.
Jednak z drugiej strony ze względu na renomę aktorów trochę szkoda rezygnować z
naturalnej wersji. Tyle, że co z tego że Law i Depp grają na swoim wysokim
poziomie jak mają wszystkiego cztery sceny na krzyż – możliwe że ich kreacje
rozświetlą aktorsko kolejne części. Dużo więcej dostaje Eddie Redmayne i chyba
jako jedyny, może dzięki swojej stonowanej postawie, wychodzi z tego filmu z
twarzą. Ochłapy dostają niestety Dan Fogler i Alison Sudol - a szkoda, bo to ich wątek uratował pierwszą
część serii.
Abstrahując od możliwości
technicznych, należy podkreślić perfekcyjną scenografią oraz kostiumy, które w
przypadku kobiet są mocno odważne, co również sugeruje, że film przeznaczony
powinien być dla dojrzałej wiekowo widowni. Dodatkowym elementem „tylko dla
dorosłych” jest dosyć podejrzany, chociaż bardzo mocno podprogowo ukazany,
związek uczuciowy głównych antagonistów, o którym aż huczy w rozkminkach fanów
serii.
Nie można traktować tego filmu tylko i
wyłącznie w kontekście koncertowo „skopanego” scenariusza. To naprawdę
atrakcyjne dzieło, skrojone na potrzeby fanów przygód opisywanych przez J.K.
Rowling – acz też nie tych najbardziej zagorzałych, bo oni znowu zaczną wytykać
drobne błędy i przeinaczenia.
Plusy:
- efekty specjalne
- nowe (i stare) zwierzątka
- klimat świata magicznego
- kostiumy i scenografia
Minusy:
- chaos scenariuszowy
- za wiele wątków, za wiele postaci
- konieczna znajomość świata książkowego
- za mało poczucia humoru
- mylący tytuł (zbrodnie jeżeli będą – to w kolejnych filmach)
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald
Polska premiera: 9 listopada 2018
Dystrybutor: Warner Bros.
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Rok: 2018
Gatunek: fantasy
- Reżyser: David Yates
- Scenariusz: J.K. Rowling
- Obsada: Eddie Redmayne, Katherine Waterston, Dan Fogler, Alison Sudol, Ezra Miller

No comments:
Post a Comment