Friday, November 16, 2018

Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda – nie ma co się czepiać? (ocena 6/10)

Mugolska woda i magiczny Ogień
„Naprawdę nie ma do czego się przyczepić w tym rewelacyjnym filmie” – taka pierwsza opinia posłyszana po seansie wskazuje na ślepe zakochanie w kolejnych produkcjach opartych na pomysłach J. K. Rowling. A akurat przyczepić się jest do wielu rzeczy. Tylko jak widać film trafia do odpowiedniej grupy odbiorców.
 
W drugim filmie serii o magicznych zwierzętach, czyli lata przed pojawieniem się Harry Pottera pojawiają się starzy bohaterowie: Newt Skamander – późniejszy twórca podręcznika o magicznych zwierzętach, jedyny mugol z jedynki piekarz polskiego pochodzenia Kowalski oraz jego magiczna oblubienica. Rozpoczyna się jednak od ucieczki tytułowego Grindewalda z konwoju więziennego. Naturalnym jego rywalem jednak znany wszystkim profesor Dumbledor, jeszcze młody, tylko że akurat on nie może się zmierzyć z uwagi na jakiś zawarty pakt. Wysyła więc Scamandera z cała walizką swoich pociesznych zwierzątek.
 
W scenariuszu panuje totalny chaos. Wprowadzana jest cała masa postaci, którzy nie za bardzo wiadomo jaka mają rolę. Teoretycznie powinien to być film o zatrzymaniu groźnych dążeń Grindewalda – ale wszystkiego znajduje się w kilku scenach. Także bohaterowie z poprzedniej części giną w tłumie zupełne i zbytecznych wątków. Pomieszane jest to także lokalizacyjnie – chociaż dominuje Paryż i czasowo – ilość retrospekcji (jedynie te z Hogwartu przywołują klimat starego dobrego Harry Pottera) powoduje, że nie wiadomo w którym okresie toczą się bieżące wydarzenia. Czego tutaj nie ma – nawet Titanic i bomba atomowa. Szczytem absurdu jest już wyraźne nawiązanie do ideologii faszystowskiej. Tylko, że nie wiele z tego wszystkiego wynika, a sam film wygląda jak jakiś łącznik do kolejnej części. Tylko, że koszmarnie przedłużony. Ale za to opakowany w prześliczny papierek. Bo wizualnie faktycznie jest momentami oszałamiająco.
Zaprezentowany świat jest dopracowany w każdym szczególe. Wybrane sceny wręcz wbijają w fotel. Wykorzystano tutaj nowoczesne metody komputerowego tworzenia rzeczywistości, ale tak idealnie są w to wpasowani aktorzy, że nie ma nawet przez moment wrażenia sztuczności. Dodano wiele efektów 3D – stąd konieczna wizyta na seansie w okularach. Dobrze zmontowano dźwięk – uwypuklający doznania. Można jedynie kwestionować, czy tych efektów specjalnych nie jest trochę za dużo. Szczególnie w połączeniu ze zbyt długim trwaniem seansu. Pomysłowo jest również odnośnie zwierzątek: są nowe, ale także te lubiane z jedynki. W tym zakresie udało się również umiejscowić jeszcze jeden element: czyli humorystyczny. To jest to czego brakuje w całej opowieści, która jest śmiertelnie poważna, a wręcz mroczna.
 
Pojawia się więc pytanie o grupę docelową. W sposób naturalny są nią fani książek J. K. Rowling (to ciekawe, że ta znakomita pisarka ma taki sam inicjał, jak najbardziej kontrowersyjny polski polityk), i tylko oni mogą tutaj wykminić, może nie wszystkie, ale przynajmniej akceptowalną część scenariusza. Trudno kierować ten film do młodego widza: jest za straszny, a w dodatku kompletnie niezrozumiały – co prawda dzieciakom często wystarczają migające fakty specjalne, jednak zadaniem kina jest również coś przekazać. Dla dorosłego widza seans może być prawdziwym wyzwaniem w kontekście tego całego chaosu scenariuszowego – to w końcu trochę głupio pójść na jakąś bajeczkę o świecie czarodziei i niewiele z niej zrozumieć. Ale to wina kompletnie przeładowanego i niestrawnego scenariusza, a nie widza, który nawet przy najlepszej koncentracji i obejmie ważnych niuansów. Dialogi są szybkie, łatwo się w nich pogubić, może nawet rozwiązaniem jest wersja zdubbingowana. Jednak z drugiej strony ze względu na renomę aktorów trochę szkoda rezygnować z naturalnej wersji. Tyle, że co z tego że Law i Depp grają na swoim wysokim poziomie jak mają wszystkiego cztery sceny na krzyż – możliwe że ich kreacje rozświetlą aktorsko kolejne części. Dużo więcej dostaje Eddie Redmayne i chyba jako jedyny, może dzięki swojej stonowanej postawie, wychodzi z tego filmu z twarzą. Ochłapy dostają niestety Dan Fogler i Alison Sudol -  a szkoda, bo to ich wątek uratował pierwszą część serii.
 
Abstrahując od możliwości technicznych, należy podkreślić perfekcyjną scenografią oraz kostiumy, które w przypadku kobiet są mocno odważne, co również sugeruje, że film przeznaczony powinien być dla dojrzałej wiekowo widowni. Dodatkowym elementem „tylko dla dorosłych” jest dosyć podejrzany, chociaż bardzo mocno podprogowo ukazany, związek uczuciowy głównych antagonistów, o którym aż huczy w rozkminkach fanów serii.
 
Nie można traktować tego filmu tylko i wyłącznie w kontekście koncertowo „skopanego” scenariusza. To naprawdę atrakcyjne dzieło, skrojone na potrzeby fanów przygód opisywanych przez J.K. Rowling – acz też nie tych najbardziej zagorzałych, bo oni znowu zaczną wytykać drobne błędy i przeinaczenia.
 
Plusy:
  • efekty specjalne
  • nowe (i stare) zwierzątka
  • klimat świata magicznego
  • kostiumy i scenografia
 
Minusy:
  • chaos scenariuszowy
  • za wiele wątków, za wiele postaci
  • konieczna znajomość świata książkowego
  • za mało poczucia humoru
  • mylący tytuł (zbrodnie jeżeli będą – to w kolejnych filmach)
 
Zwiastun:
 
 
Tytuł oryginalny: Fantastic Beasts: The Crimes of Grindelwald
Polska premiera: 9 listopada 2018
Dystrybutor: Warner Bros.
Produkcja: USA, Wielka Brytania
Rok: 2018
Gatunek: fantasy
 
  • Reżyser: David Yates
  • Scenariusz: J.K. Rowling
  • Obsada: Eddie Redmayne, Katherine Waterston, Dan Fogler, Alison Sudol, Ezra Miller

No comments:

Post a Comment