Szwedzki kandydat do Oscara.
Niezwykle
uroczy film, wzruszający, zabawny, a nawet pouczający - nie oceniajmy
sąsiada tylko dlatego, że ci zabrania wjeżdżać na osiedle strzeżone i
parkować pod oknem.
Życie
Ove zaznaczone jest wieloma tragediami. Może dlatego ma obecnie
podejście niedostępnego gbura. Stracił żonę, za którą tęskni i
codziennie chodzi na jej grób. Co gorsza jeszcze po 43 latach pracy w
kolejnictwie dwóch młokosów wyrzuca go z pracy. Jeszcze bardziej
zaangażuje się w pilnowanie porządku na osiedlu. Mimo że stracił funkcję
przewodniczącego rady osiedla - na rzecz swojego przyjaciela, co nazywa
zamachem stanu. Ove uznaje tylko jeden samochód SAAB, każdy kto jeździ
czymś innym na dzień dobry ma jeszcze bardziej przechlapane. Na osiedle
sprowadza się nowa rodzina, z małymi dziećmi, z matką z Iranu - jak się
dogadają z Ove?
Jest
to niezwykły film, w klimacie kina skandynawskiego. Ale ma w sobie coś
więcej: zapewne dzięki tym wszystkim tragicznym rzeczom, o których się
dowiemy w idealnie pomyślanych retrospekcjach. Kto nie pokocha Ove chyba
nie ma serca. Identyfikujemy się z tą postacią tak silnie, że aż trudno
uwierzyć w jej fikcyjność.
Scenariusz jest oparty na książce Fredrika Bachmana - nie wiem czy wyszło polskie wydanie, ale możliwe że książka jest jeszcze bardziej urocza.
Piękny
film, dobrze że w końcu wchodzi do regularnej dystrybucji.
Zwiastun:

No comments:
Post a Comment