Jigsaw
czyli John Kramer zmarł 10 lat temu – pokonała go śmiertelna choroba.
Policja odetchnęła z ulgą. Ale pomysły Piły zyskały
społeczną popularność, powstała nawet specjalna witryna internetowa.
Pojawienie się naśladowców było więc kwestią czasu. Na szczęście dla
wszystkich fanów serii.
Nowy tandem twórców – bracia Spierig wiedzą,
że nowa część może być tylko dla wytrwałych fanów. W końcu to już ósmy
film serii, krytykowanej i odsądzanej od czci i wiary. Nie ma więc sensu
wymyślać coś nowego – wystarczy powielić sprawdzone schematy.
Akcja Dziedzictwa toczy się więc dwutorowo:
- Policja otrzymuje jasny przekaz, że gra ponownie się rozpoczyna, czego potwierdzeniem pojawiające się zmasakrowane (najczęściej bez twarzy) zwłoki, do śledztwa bierze się podejrzany komendant, którego naprowadza sekcjami zwłok patolog z doświadczeniem wojennym, a w obwodzie jeszcze zakręcona lekarka
- W opuszczonej szopie budzi się piątka ludzi przytwierdzonych łańcuchami, nie znają się, ale zostają zmuszone do krwawej gry, która ma być forma spowiedzi, bo oczywiście nikt nie znalazł się tam przypadkowo, a ich przewinienia do lekkich nie należą.
Akcja
toczy się dynamicznie, czyli kolejno ktoś ginie (szkoda, że akurat
pierwsza ładna blondynka z długimi nogami), policjanci trafiają na co
raz bardziej absurdalne tropy. Powoli zbliżamy się do końca z
tradycyjnym zwrotem akcji.
Sama
fabuła na kolana nie rzuci nawet największych wyznawców serii (no chyba
że odniosą ją do jeszcze słabszych scenariuszowo części). Jest raczej
słabo i mało logicznie. Dziur scenariuszowych pewnie można wiele
znaleźć, ale krytycy serii nie będą mieli siły ich odkrywać, a dla fanów
nie logika jest tutaj najważniejsza.
Ważne
są natomiast pułapki. Muszą być pomysłowe i stanowić wyzwanie dla
bohaterów. Tutaj Dziedzictwo mnie raczej rozczarowało. Nic nowego nie
udało się wymyślić, niektóre zadania są głupawe (np. pierwsze z odrobiną
krwi, albo ostatnie z karabinem). Jedyne co im można zapisać na plus –
to krwawy efekt. Na bakier z logiką są również niektóre reguły –
wcześniej Jigsaw był perfekcyjny. No ale w końcu Kramer nie żyje.
Kolejnym
elementem, który zapewnił serii chwałę jest moralizatorska rola gry
wymyślonej przez Piłę. To kara za popełnione grzechy. I pod tym względem
Dziedzictwo jest dopracowane. Niby tylko napomknięte historie
przewinień są bardzo ciekawe: lekarz, który pomylił wyniki prześwietleń,
komisarz naginający prawo dla pozyskania zeznań przestępców, drobna
złodziejaszka która biernie przypatruje się śmierci, ofiar swych
kradzieży, facet który sprzedał motor z zepsutymi hamulcami, czy moje
ulubione: żona męża który przysypiając udusił niemowlę. Czyż tacy
osobnicy nie zasługują na krwawą grę?
„Piła:
Dziedzictwo” najwyraźniej rozpocznie nową serię, a Jigsaw – o ile
faktycznie nie żyje, straci monopol na makabryczne pomysły. Po cichu mam
nadzieje, że kolejne części jednak będą bardziej pomysłowe, ale i tą –
jako przedstawiciel fanów serii – przyjmuję z akceptacją.
Zwiastun:

No comments:
Post a Comment