![]() |
Chłopiec z burzy, reż. Shawn Seet |
Wzruszająca historia przyjaźni chłopca
i zwierzęcia. Pelikana. Adaptacja popularnej, szczególnie w Australii,
powieści.
Podstarzały Michael jako członek
organu decyzyjnego ma głosować w ważnej ekologicznie sprawie. Jego wnuczka,
buntowniczka, która w przyszłości ma również mieć wpływ na decyzję próbuje
odwieść go od tej decyzji. Aby rzucić nowe światło na współczesny świat,
dziadek gdzieś nad brzegiem morza, w pięknych okolicznościach przyrody opowiada
jej swoją wzruszającą historie z młodości. Młody Michael mieszkający na
terenach, gdzie kłusownictwo było na porządku dziennym odnajduje osierocone
trzy pisklęta zastrzelonej matki pelikanów. Ratuje im życie ocieplając pierwszej
nocy, a następnie opracowując sprytnie metodę karmienia. Odchowane, nauczone
latać i zdobywać pożywienie ptaki odlatują, ale jeden wraca. Pan Percival od
tej pory będzie najlepszym przyjacielem, za co się odwdzięczy stając się także
sensacją całej miejscowości.
Pierwowzorem historii jest powieść z
lat 60-tych ubiegłego wieku autorstwa Colina Thielego, która weszła do kanonu
australijskiej literatury. Na jej podstawie powstał film w 1976 roku, który
również cieszył się dużą popularności. Po tylu latach reżyser Shawn Seet miał z
jednej strony ułatwione zadanie, bo to wprost wymarzona do ukazania na
współczesnym ekranie historia, z drugiej jednak musiał sprostać pierwowzorom. I
trzeba przyznać, że dogłębnie przemyślał temat.
Pomysłem było uwspółcześnienie
opowieści poprzez wskazanie teraźniejszych problemów związanych z ekologią.
Stąd narracja prowadzona jest w formie retrospekcji. Wciąż dominująca jest
historia sprzed lat, z młodości bohatera, jednak wyraźnie została osadzona w
kontekście teraźniejszego sporu ekologicznego.
Film pozostaje wzruszającym obrazem
przywiązania młodego chłopca, pozbawionego miłości matczynej, z trudnym,
szorstkim związkiem z ojcem, do zwierzęcia. Nie jest jednak wieź z typowym zwierzęciem,
w końcu pelikan to nie piesek, kotek, czy chociażby koń. Takich historii w
kinie i literaturze było na pęczki. Pelikan to jednak zupełnie inna para
kaloszy.
Współczesne możliwości realizacyjne z
pewnością ułatwiają ukazanie tej historii. Australijski zespół w pełni z tego
skorzystał. Pelikany są przedstawione niezwykle realistycznie, chociaż jak się
można domyślać technika komputerowa także została wykorzystana. Film dodatkowo
operuje pięknymi ujęciami, momentami wręcz porywając do uwielbienia przyrody. I
jak tutaj dopuszczać do jej niszczenia, które jest współczesną zmorą,
nieporównywalną do okresu, w którym napisano książkę. Idealne przesłanie
familijne.
Film ogląda się z dużą przyjemnością,
chociaż jest przewidywalny nawet jeżeli ktoś jeszcze tej historii nie znał. To
jednak nie przeszkadza. W końcu kino familijne rządzi się swoimi prawami, i
trudno tutaj wymagać większego podkładu psychologicznego. Bohaterowie to
zresztą zwykli ludzie, którzy dostrzegają piękno świata w najprostszych
elementach otaczającej przyrody i świata fauny i flory.
Zapewne film zrazi niektórych innymi
uproszczeniami, może szybciej trafi do telewizji, niż zagości na dłużej na
ekranach filmowych. Jednak w kinie odbiór ze względu na pejzaże sprawi większa
przyjemność.
Plusy:
- wzruszająca historia
- ekologiczne przesłanie
- zdjęcia
Minusy:
- przewidywalność
- naiwność
- familijne ograniczenia
- uproszczenie wersji współczesnej
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Storm Boy
Polska premiera: 18 stycznia 2019
Dystrybutor: Monolith Films
Produkcja: Australia
Rok: 2019
Gatunek: familijny
- reżyseria: Shawn Seet
- scenariusz: Justin Monjo
- obsada: Finn Little, Geoffrey Rush, Jai Courtney, Trevor Jamieson, Morgana Davies

No comments:
Post a Comment