![]() |
Mój piękny syn, reż. Felix Van Groeningen |
O narkomanii. W bardzo specyficzny,
jednak finalnie przejmujący i przekonujący sposób.
Dziennikarz David Sheff (Steve Carell)
wszystkie swoje wysiłki wkłada w ratowanie uzależnionego od najcięższych
narkotyków syna. Namawia go na odwyk, pilnuje, przyjmuje do rodziny, po
zniknięciach szuka. Jego życie to całkowite poświęcenie misji ratowania Nika
(Timothée Chalamet).
Najwięcej zgonów w USA poniżej 50 lat
to efekt przedawkowania. Szokująca statystyka podana na końcu filmu stanowi
podsumowanie skali problemu. Nic dziwnego, że to dobry temat filmowy, ale jak
się okazuje nie tak łatwy. Udało się bardzo dobrze w polskim „Najlepszy”, udało się także w produkcji
belgijskiego reżysera Felixa Van Groeningena – jednak zastosował bardzo
specyficzny sposób, nie łatwy dla widza.
Film jest prowadzony z punktu widzenia
ojca, można nawet powiedzieć że dzieje się w jego głowie, łącznie ze wszystkimi
wspomnieniami wymuszającymi retrospekcje. Często odbywa się to w jednym ciągu,
czyli tak jak w myślach ojcach (nie zawsze można się w tym połapać). Było to dodatkowe
wyzwanie dla montażysty, jednak odpowiednio sobie z tym poradził. Widz jednak
musi zaakceptować taką percepcję, co jest trudne, monotonne i mało atrakcyjne
filmowo. Momentami akcja się dłuży, a zakończenie nasuwa się kilka razy. Jednak
aby opowiedzieć historię jako całość – trzeba przejść do samego końca. Cały
czas bowiem zagadką pozostaje jak skończy się ta walka z narkotykami – czy
kolejnym zgonem młodego człowieka, czy jednak chłopaka da się przywrócić do
normalnego życia. Dla ojca to kluczowe zagadnienie, ale czy przekona widza do
pełnej integracji z problemem to już inna kwestia. Z pewnością rodzimy
„Najlepszy” robił to w bardziej przystępny sposób.
Dodatkowo w pewnym momencie percepcja
z ojca schodzi na syna, co jakby podważało całą koncepcję reżyserską. Jednak
także ten fragment ma swoją dramaturgie, czym film po części się broni. Zapewne
przyczyną tych problemów narracyjnych jest fakt, że scenariusz powstał na
podstawie dwóch książek, traktujących o problemie z innych perspektyw.
Niewątpliwym atutem jest aktorstwo.
Carell gra tutaj życiową rolę, i na bok można odłożyć jego mocno wątpliwej
jakości kreacje komediowe. To jego film. Radzi sobie również Timothée Chalamet
– tak dobrze, że jak on przejmuje pałeczkę to można mieć nawet wątpliwość czy
cały film nie powinien być z punktu widzenia uzależnionego narkomana. Jednak w
finale reżyser ponownie wraca do pierwotnej koncepcji. Jest wiele
fantastycznych scen z ojcowskiej percepcji, jak chociażby wspomnienia gdy
jeszcze obcował z wolnym od narkotyków dzieckiem (które na przykład śpiewało w
samochodzie, czy też bawiło się w restauracji). Najmocniejsza sceną nie jest obserwowanie
efektów ćpania (tych drastycznych scen jest mało, jakby ojciec wyparł je z
pamięci), ale odnalezienie mrocznego pamiętnika, w którym syn graficznie
odzwierciedlał swój stan i konieczność ćpania.
„Mój piękny syn” stanowi silny przekaz
czym jest narkomania, jakie są konsekwencje i jak trudny do rozwiązania to problem.
Wybrzmiewa to donośnie z całej fabuły. Która dodatkowo jest gloryfikacją
rodziny. Ojciec, po części zdruzgotany porażką wychowawczą, ale przede wszystkim
walczący o najbliższą osobę, wszystko poświęca walce o syna. Może trochę
brakuje tutaj szerszego kontekstu jego postaci: pracy zawodowej, czy rodziny,
ale to mogłoby zbytnio rozwodnić główny wątek. A ma on w życiu tylko jeden cel –
uratować syna. Trudno powiedzieć, czy taki film przekona widza do większej
tolerancji wobec osób uzależnionych, którzy tutaj są ukazani w miarę pozytywnym
świetle. Jeszcze trudniej stwierdzić, czy ktoś na podstawie takiego przekazu
zatrzyma się w swojej śmiercionośnej drodze z nałogiem. Narkomania została w
filmie potraktowana jako choroba, co najwyżej oznaka słabości charakteru, a nie
zła wola i świadome działanie uzależnionego. Charakterystyczny jest tutaj
fragment, gdy Nik mówi, że nie ćpanie jest problemem, tylko czarna dziura w
jego organizmie, która spowodowała że musi sięgać po używki. To także kolejny
obraz (jak chociażby znakomita polska „Zabawa, zabawa”) ukazujący problem uzależnienia
w dostatniej rodzinie- Nikowi niczego nie brakowało, no może poza rozbitym
małżeństwem rodziców, a jednak stoczył się na samo dno, gorzej niż pierwszy
lepszy menel.
W Polsce film wprowadzony do szerokiej
dystrybucji cieszy się dużym zainteresowaniem jak na swoją stosunkową trudną
formę. Dystrybutor dodatkowo zaryzykował rozszerzeniem tytułu, czym jeszcze
bardziej dał do zrozumienia, z czyjej percepcji jest opowiadana historia. Ten
ojcowski punkt widzenia pozostaje jako końcowy odbiór problemu, który równie
dotyka uzależnionego, co jego najbliższym. Mocne kino. Może dla kogoś, zbyt
mocne, ale jest to jakiś sposób wyrażenia skali problemu narkomanii.
Plusy:
- percepcja z punktu widzenia ojca
- ukazanie skali i trudności problemu uzależnienia
- sprawny montaż
- Steve Carell i Timothée Chalamet
Minusy:
- trudna, nużąca forma
- scenariusz na podstawie dwóch książek z różnych perspektyw
- wiele zakończeń
- pesymistyczne przesłanie
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Beautiful Boy
Polska premiera: 4 stycznia 2019
Produkcja: USA
Rok: 2018
Gatunek: dramat
- reżyseria: Felix Van Groeningen
- scenariusz: Luke Davies, Felix Van Groeningen
- obsada: Steve Carell, Timothée Chalamet, Maura Tierney, Christian Convery, Oakley Bull

No comments:
Post a Comment