![]() |
| Arktyka, reż. Joe Penna |
Jedna z ciekawszych propozycji w tak
popularnym, że już doczekał się swojej nazwy „film survivalowy” - gatunku.
Samotna walka o życie. Bez jakiegokolwiek kontaktu, bez podstawowych środków do
życia.
Arktyka. Rozbity samolot, którego kokpit
jednak pozwala na zamieszkanie i przeczekanie mroźnych nocy. Zarośnięty
człowiek próbujący przeżyć. Rytm jego życia ustala pikający zegarek, jedna z
niewielu elektronicznych rzeczy jaka mu pozostała. Codzienne powtarzalne
czynności: łowienie ryb, tworzenie na śniegu ogromnego napisu „SOS”, analiza
mapy, próba nawiązania kontaktu, wypatrywanie ratunku, ochrona przed
arktycznymi zwierzętami. Można mając doświadczenie przeżyć kilka dni, może
tygodnie, ale na dłuższa metę arktyczne warunki nie pozwolą na przetrwanie.
Wcześniej czy później trzeba będzie podjąć większe ryzyko. Ale trzeba być do
tego przygotowanym.
W przypadku tego rodzaju filmów nie
sposób uniknąć porównań, ponieważ wszystkie one mają podobny potencjał, ale i
sporo pułapek. „Arktyka” pod względem sytuacji w jakiej znalazł się bohater
najbardziej przypomina „127 godzin”, a może nawet „Cast Away”, a pod względem lokalizacji
„Pomiędzy nami tylko góry” i „Alive, dramat w Andach”. Cechą charakterystyczną
filmu islandzkiego reżysera Joe Penna (znanego bardziej ze swoich pomysłów
realizowany z yuotube) jest ograniczenie czasowe. Otóż bohatera poznajemy już
po zaistniałej sytuacji. Nie ma tutaj wstępu, przed wypadkiem, nie ma możliwości
poznania go wcześniej, nawet nie wiadomo ile czasu minęło od katastrofy – czy ma
on zdolności do przetrwania, czy też zdążył je nabyć. Bo nawet sposób łowienia
ryb wskazuje, że nie jest postacią przypadkową. Podobnie zresztą jest z
zakończeniem, które można różnorako interpretować. Reżyser pozostawia sporą
dozę do interpretacji widza, co jednak nie przeszkadza identyfikować się z
walką człowieka o przetrwanie.
Problemem jaki doskwiera tego rodzaju
filmom jest znużenie. Początkowo sytuacja jest intrygująca, ale jak się
pokazuje kolejny taki sam dzień to powoli napięcie opada. Niezbędne są więc
zwroty akcji, ale w miarę rozsądnie dawkowane, tak aby zachować klimat i
poczucie realności wydarzeń – co jest konieczne w wiarygodności tego rodzaju
historii. Penna ma tego świadomość, pytanie jedynie czy nie przesadził.
Niektóre motywy zaczynaj być mało prawdopodobne, a ich nasilenie zbyt
intensywne. To może razić szczególnie w końcówce. Acz jest ona niezwykle
emocjonująca i angażująca.
Kolejne wyzwanie tego rodzaju filmów
to brak dialogów – tłumacz się tutaj nie napracować. Co prawda można jak Tom
Hanks w „Cast Away” rozmawiać z piłeczką, ale jak w „127 godzin” z samym sobą,
jednak bohater „Arktyki” do takich czułości nie ma skłonności – to raczej twardy
facet, zaprawiony w bojach. On również po pierwszym zwrocie akcji dostanie
towarzystwo, jednak nie do końca będzie je mógł wykorzystać do konwersacji. Aby
zastąpić czymś dialogi Penna stosuje dość nachalny podkład muzyczny. Dużo lepiej
wykorzystuje dźwięk – słuchać prawie wszystko: wiatr, śnieg, a nade wszystko
pikający dźwięk zegarka (aż momentami ma się wrażenie, że ktoś na sali nie
wyłączył telefonu).
Być przez cały film na ekranie to również
wyzwanie dla aktora. Podjął się tego trudu duński aktor Mads Mikkelsen. I jest
wiarygodny głównie dlatego, że nie próbuje grać, a próbuje faktycznie walczyć o
życie. Przez to jest wiarygodny, nie przyciąga widza nadmierną mimiką, czy
ekspresją. To raczej robot perfekcyjnie wykonujący swoje zadanie. Dopiero w
skrajnej sytuacji się zezłości, na przykład na mapę.
Ze względu na lokalizację to okazja do
wysmakowanych zdjęć. Biała Arktyka to wdzięczny krajobraz dla operatora, co
zostało tutaj wykorzystano. Świetnie również ukazano klaustrofobiczne sceny, jak
w kokpicie, czy też jamie śnieżnej.
Wszystko to składa się na pochwałę dla
reżysera, co do którego, ze względu na charakter jego dotychczasowej
działalności, można było mieć obawy. Poradził sobie jednak z takim trudnym,
pełnoformatowych projektem nad wyraz poprawnie. Od wyboru castingowego, po całą
realizację filmu. Nawet dopatrując się drobnych mankamentów scenariuszowych
powstał bardzo solidny film, który jeżeli wpadnie w zapomnienie, to tylko przez
pewien przesyt filmów gatunku „survival”.
Zdecydowanie nad wyraz są natomiast głosy,
które się pojawiły może dlatego że film pokazano nawet na festiwalu w Cannes, o
proekologiczny wydźwięk. To po prostu Arktyka 0 tutaj było zimno od zawsze, a działalność
człowieka tutaj nie dociera.
Dziwi trochę, może ze względu na kraj
produkcji, że film został potraktowany przez polskiego dystrybutora po
macoszemu. Trafia po dłuższym czasie do repertuaru (dobrze że przynajmniej na
mroźny luty), w dodatku w mocno ograniczonej dystrybucji, bez jednej z
ważniejszych ze względu na karty Unlimited sieci. A to film zdecydowanie do
obejrzenia w multipleksie, przy dobrym dźwięku, a nie w jakimś kinie studyjnym.
Plusy:
- Mads Mikkelsen
- ograniczenie czasu akcji do samej walki o przetrwanie
- mocne zwroty akcji
- dźwięk
- zdjęcia
- nadspodziewanie dobra reżyseria
Minusy:
- nachalna muzyka
- wątpliwe prawdopodobieństwo niektórych wydarzeń
- zbyt wąska dystrybucja kinowa
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Arctic
Polska premiera: 1 lutego 2019
Dystrybutor: Akson Dystrybucja
Produkcja: Islandia
Rok: 2018
Gatunek: survivalowy
Festiwale: Cannes, Nowe Horyzonty
Wrocław
- reżyseria: Joe Penna
- scenariusz: Joe Penna, Ryan Morrison
- obsada: Mads Mikkelsen, Maria Thelma Smáradóttir

No comments:
Post a Comment