![]() |
| Mia i biały lew, reżyseria: Gilles de Maistre |
Mogła być ładna familijna historia, a
wyszedł film wręcz szkodliwy edukacyjnie. I sympatyczny lew nic tutaj nie
pomoże.
Nastoletnia Mia ze swoją rodziną
przeprowadza się z Londynu do Południowej Afryki, gdzie ojciec będzie prowadzić
hodowlę lwów. Zagubiona młoda dziewczyna nie może zaakceptować zmiany i
odnaleźć się w nowej sytuacji. Sytuacja zmienia się, gdy ojciec przynosi do
domu małe lwiątko. Dziewczyna od pierwszego dnia zakochuje się w zwierzaku.
Problem w tym, że lew to nie kotek, czy szczeniaczek, szybko rośnie, a
rozpierająca go energia uniemożliwia trzymanie w domu. Mia walczy jak lew, aby
lew nie podzieli losy zwierząt zamkniętych w klatkach. A jak się później okaże,
przeznaczonych do jeszcze bardziej niecnych celów.
Sam lew jest naprawdę OK. Milusi, ładniutki,
można go traktować jako przytulankę. Oczywiście do czasu, czego bohaterka
zrozumieć nie potrafi. Nawet jako dorosły okaz lew prezentuje się godnie, nawet
trochę wydorośleje, stanowiąc największą, dobrze sfilmowaną bez sztuczek z
efektami specjalnymi, atrakcję tego filmu. Niestety jedyną. Bo wszystko inne
zostało zepsute, tak że z potencjału sympatycznego filmu powstała produkcja
pseudoedukacyjna.
Największym problemem jest dziewczyna.
Nieznośna, niegrzeczna, wręcz irytująca. Pierwsze dni po przeprowadzce jeszcze mogą
ją jakoś tłumaczyć. Ale wraz z dorastaniem lwiątka nabiera jedynie dojrzałości
fizycznej, w sferze psychiczne rośnie dziewczyna w sposób przerysowany antypatyczna.
Szczytem jest gdy dla ratowania zwierzęcia postrzeli własnego ojca. Twórcy
filmu powinni jednak chociaż trochę przemyśleć scenariusz. Nie radzi sobie
również aktorsko Daniah De Villiers –
nijaka, sztywna, bez mimiki. I co z tego że czym bardziej dojrzalsza, tym
ładniejsza.
Nie lepiej jest z całą rodzinką, która
jakby nie dostrzegała problemu i rosnącego zagrożenia. Jest nawet taki dialog,
gdy wydaje im się że jest z nimi wszystko w porządku. Same rozwiązania
scenariuszowe również nie zachwycają, niektóre są wręcz kuriozalne, jak
chociażby sposób odkrycia z telefonu komórkowego praktyk swojej córeczki.
Także zachowania całego otoczenia
pozostawia wiele do życzenia. Dziewczyna z lwem w przyczepie nie zostaje
zauważona nie tylko na stacji benzynowej, ale nawet z supermarketu uchodzi bez
szwanku. Ckliwa końcówka nie wynagradza tego nadmiaru scenariuszowych absurdów.
Na dokładkę twórcy serwują, irytującym
głosem narratora (Martyna Wojciechowska) proekologiczną opowiastkę o wyginięciu
rasy lwów, jako winnych wskazując masowe odstrzały. Jakbyśmy słyszeli rodzimą
dyskusję o odstrzale dzików.
Zupełnie niewykorzystany zostaje
natomiast pozornie ważny i z dużym potencjałem wątek chorego braciszka. Jego
rola ogranicza się do kontaktów telefonicznych i wsparcia siostry w porwaniu
lwa.
Brakuje również poczucia humory.
Scenariusz jest siermiężny, poważny, bez potrzebnego w tego rodzaju filmach
luzu i pewnego dystansu do przedstawianych wydarzeń.
Realizacyjnie film wymagał dużego
wysiłku. Wiarygodnie przedstawiono zachowania zwierząt, uniknięto wybiegu w
postaci efektów specjalnych, podjęto wysiłek wytresowanie i zapewne wielu
dubli. Także w przypadku dzieciaków wiarygodności nabiera długi czas
powstawania filmu (trzy lata), bo dorastają one (niestety tylko fizycznie)
równolegle do fabuły.
Dla dorosłego widza to raczej
nieszkodliwy film, acz też strata czasu. Jednak zabierać dzieci to już ryzyko.
Jak potem przymusić swoje pociechy do posłuszeństwa – to już ryzyko nie posiadających
wyobraźni, jak tych w tym filmie, rodziców.
Plusy:
- sympatyczny lew
- wytresowanie zamiast efektów specjalnych
- autentyczna zmiana wieku bohaterów
- ładne widoki
- familijny klimat
Minusy:
- niesforna bohaterka
- sztywna Daniah De Villiers
- bzdury scenariuszowe
- pseudoekologiczny wydźwięk
- koszmarne dialogi
- słabe aktorstwo
- niewykorzystany wątek chorego chłopca
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Mia et le lion blanc
Polska premiera: 1 lutego 2019
Dystrybucja: Kino Świat
Produkcja: Francja
Rok: 2018
Gatunek: familijny
- reżyseria: Gilles de Maistre
- scenariusz: Prune de Maistre, William Davies
- obsada: Daniah De Villiers, Mélanie Laurent, Langley Kirkwood, Ryan Mac Lennan, Lionel Newton

No comments:
Post a Comment