![]() |
| Girl, reżyseria Lukas Dhont |
Śpieszmy się oglądać takie filmy z
własnej, nie przymuszonej woli, bo jak Wiosna dojdzie do władzy – będą
obowiązkowe.
Lara chce zostać tancerką. Problem
jednak nie w samym tańcu (chociaż od razu sygnalizowane są problemy ze stawami),
bo do niego ma talent i pasję, a w fizjonomii. Jeden mały szkopuł powoduje, że
kwestia jest bardzo skomplikowana. Brak piersi i obwiązywanie pasa – sugeruje w
czym tenże szkopuł tkwi.
To że problem braku akceptacji swojej
seksualności występuje - jest oczywiste. Często prowadzi do osobistych
tragedii, a nawet samobójstw, głównie ze względu na brak zrozumienia
społecznego. Ale czy tego typu filmy pomogą w zrozumieniu psychiki ludzi z
takimi problemami – to już sprawa wątpliwa. To raczej filmy dla wąskiego grona
odbiorców zafascynowanych ideologią, która jest w ostatnich tygodniach w Polsce
na ustach wszystkich komentatorów i polityków.
To co razi najbardziej w belgijskiej
produkcji to jej dosłowność, co jest wadą większości filmów gatunku LGTB
(szczególnie tych o homoseksualistach). Przejawia się to nawet w warstwie
słownej, gdy ze szczegółami opisywane są ryzyka operacji zmiany płci, a co
gorsze w wersji wizualnej – gdy dosłownie ukazuje się męskie genitalia.
Szczytem braku smaku jest ostatnia scena, która miała za zadanie wstrząsnąć, a jedynie
obrzydza. Jeżeli środowisko LGTB naprawdę chce przekonać do siebie neutralnych
światopoglądowo to powinno kręcić subtelne obrazy w stylu „Tajemnica Brokeback Mountain”, a nie takie bezpośrednie seksualne agitki
filmowe. Czy dla kogoś będzie zaskoczeniem, że reżyser jest homoseksualistą i
również miał w dzieciństwie problemy z akceptacją? To czuć w tym filmie, stąd
właśnie utracono szansę na obiektywną analizę zjawiska.
Film jest propozycją dla odbiorców
kina artystycznego: monotonnego, opartego na ujęciach, ciszy, klimacie. To ma
oddawać szarość życia, powtarzalność dni i rosnące napięcie bohatera (bohaterki?).
Nie ma tutaj miejsca na dynamicznego sceny, zwroty akcji, błyskotliwe dialogi. Film
celowo nudzi, aby oddać nastrój codzienności. Pod względem realizacyjnym
przypomina obraz dokumentalny. Należy jednak pochwalić ujęcia operatorskie,
szczególnie sceny ćwiczeń tanecznych są bardzo sprawnie i z wyczuciem
sfilmowane.
Wisienką na tym zakalcu jest znakomita
rola zaledwie 15-letniego Victora Polstera, z którego aż wypływa dziewczęcość. Tyle,
że budzi ona kontrowersje ze względu na nagie sceny niepełnoletniego chłopaka.
Jak widać środowisko LGTB nie potrafi się opanować.
Film bardzo przychylnie przyjęty w
Europie (nagrody, pochwały) pojechał do Stanów jako kandydat na
nieanglojęzycznego Oscara i tam dostał potężną dawkę krytyki. O nagrodzie już
nie mogło być mowy, a reżysera musiała brać w obronę niemiecka tancerka Nora
Monsecour, której historia była kanwa scenariusza.
Plusy:
- zdjęcia
- Victor Polster
- oddanie monotonii codzienności
Minusy:
- zbytnia dosłowność
- sceny nagości
- obrzydliwa scena finałowa
- monotonne tempo
- brak wyczucia reżyserskiego (debiut, zaangażowanie homoseksualne)
- kontrowersje wokół filmu i reżysera
Zwiastun:
Polska premiera: 22 marca 2019
Dystrybutor: Stowarzyszenie Nowe
Horyzonty (a jakże)
Produkcja: Belgia
Rok: 2018
Gatunek: dramat
- reżyseria: Lukas Dhont
- scenariusz: Lukas Dhont, Angelo Tijssens
- obsada: Victor Polster, Arieh Worthalter, Oliver Bodart, Tijmen Govaerts, Katelijne Damen

No comments:
Post a Comment