![]() |
| Przepraszam, że przeszkadzam - reżyseria Boots Riley |
Jedna z najbardziej specyficznych
premier w polskich kinach. Trochę szkoda niszowej dystrybucji, bo wizja
korporacji wykorzystujących pracowników z pewnością trafiłaby do szerszej
publiczności.
Czarnoskóry Cassius po niezbyt
przekonującej rozmowie kwalifikacyjnej dostaje pracę jako
sprzedawca-telemarketer. Umieszczony w open-space wydzwania z propozycjami do potencjalnych
nabywców, co jest ukazane w pomysłowej, teledyskowej formie. Mężczyzna nie ma
wyjścia, bo jego sytuacja materialna jest dramatyczna: mieszka ze swoją
dziewczyną w obskurnym garażu samochodowych z otwierającymi się, najczęściej w
trakcie intymnych czynności, drzwiami. Tymczasem w firmie narasta bunt
przeciwko sztywnym zasadom („trzymaj się skryptu!”) oraz wykorzystywaniu
pracowników i niskich zarobkach. Tymczasem Cassius dostaje propozycję awansu i
wjeżdża na wyższe piętro porzucając solidarność pracowniczą. A walka o
tożsamośc jest ważna w kontekście funkcjonowania na rynku innej korporacji,
która stuprocentowo uzależniła od siebie pracowników, także w zakresie życia
prywatnego.
Szalona wizja świata, która jednakowoż
wymyka się spod kontroli twórców. Powoduje to utrate spójności i pewien chaos
narracyjny, szczególnie w drugiej części filmu. Jednak sama wizja do czego mogą
doprowadzić współczesne korporacje jest interesująca. Film unika
jednoznaczności gatunku komediowego, bardzo wyraźnie rysując społeczne i rasowe
aspekty. Może brakuje trochę zdecydowania, w która stronę powinien pójść,
jednak jest ciekawym sposobem spojrzenia na współczesne problemy amerykańskiego
społeczeństwa.
Charakter filmu tłumaczy po części
osoba reżysera i scenarzysty. Jest to praktycznie autorski pomysł rapera Boots
Riley. Film podobnie jak zaangażowane społecznie utwory muzyczne sygnalizuje
problem, mieszając trafne spostrzeżenia, z żartobliwym czy nawet wulgarnym
podtekstem, ale na poważniejszą analizę zagadnienia już go nie stać. To trochę
satyra na współczesne korporacje, system prawny i gospodarczy kapitalizm, ale
bez jakiejkolwiek recepty. Reżyser woli uciekać do świata przerysowanego, absurdalnego,
jak pojawiajacy się chyba niepotrzebnie motyw skrzyżowania człowieka z koniem.
Wszystko jest atrakcyjnie wykonane: szybki montaż, pomysłowe ujęcia, mocna
muzyka, z dbałością o zainteresowanie i wzbudzenie emocji widza. Jednak po
przemyśleniu niewiele z tego zostaje. Acz mogą się znaleźć też tacy, dla
których taki film będzie emocjonalnym kopniakiem.
Tym bardziej szkoda, że znika prawie
niezauważony w polskich kinach. W Warszawie był pokazywany jedynie w
niezawodnej w takich sytuacjach (podobniej jak przy „Assassination Nation”)
Kinotece, ale i tak utrzymał się w niej bardzo krótko, chociaż chętni do
oglądania byli, nawet o mało atrakcyjnych porach (typu 15.30).
Plusy:
- ciekawy pomysł wyjściowy
- wiwisekcja życia społeczno-gospodarcze
- celne spostrzeżenia w zakresie funkcjonowania telesprzedaży i organizacji życia w korporacjach
- przyjazna forma filmowa: pełna skrótów, cięć, szybkiego montażu i dobrej muzyki
Minusy:
- brak całościowego przekazu
- zbyt absurdalna druga część
- fatalna dystrybucja w polskich kinach
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Sorry to Bother You
Polska premiera: 15marca 2019
Produkcja: USA
Rok: 2018
Gatunek: komediodramat
- reżyseria i scenariusz: Boots Riley
- obsada: Lakeith Stanfield, Tessa Thompson, Jermaine Fowler, Omari Hardwick, Terry Crews

No comments:
Post a Comment