![]() |
| Wilkołak, reż. Adrian Panek |
Polski horror i to jeszcze wojenny.
Duże wyzwanie, szczególnie przy kiepskiej podstawie scenariuszowej.
Grupa dzieci po ucieczce z
niemieckiego obozu koncentracyjnego tuż przed (a może nawet już po) II Wojnie
Światowej. Domek w lesie na odludziu pod opieką dorosłej kobiety (Danuta
Stenka). Otoczeni przez zgraję wygłodniałych i agresywnych psów wykorzystywanych
w obozie koncentracyjnym znajdą się w śmiertelnej pułapce.
Adrian Panek. Warto zapamiętać to
nazwisko, bo podjął się rzeczy trudnej i wymagającej. W końcu polski horror, a
jeszcze wojenny, to wyzwanie i realizacyjne, i produkcyjne. A budżetu nie było
zbyt wiele, pomimo międzynarodowej koprodukcji. Zabrakło jednak przede
wszystkim pomysłu na scenariusz, który jest sztampowy, monotonny (pomimo grozy
sytuacji), a jedyny zwrot akcji w końcówce nie rekompensuje całości.
Na pochwałę z pewnością zasługuje
próba stworzenia mrocznego, często klaustrofobicznego klimatu, oddanie traumy
poobozowej, co przejawia się dbałością o szczegóły, scenografię, kostiumy.
Całości to nie ratuje, bo brakuje "mięsa" jednak intencje były
zarówno ambitne, jak i interesujące. Chodziło bowiem o zestawienie traumy
powojennej z psychiką młodych ludzi, którzy chłoną wzorce z otaczającej
rzeczywistości. Stąd wielokrotnie w nowej sytuacji zachowują się jak w obozie.
Można to zestawiać z wytrenowaniem zwierząt, nastawionych na agresję wobec
więźniów.
Nie zrozumiały jest tytuł, chyba że
miała to być celowa gra z widzem. W każdym razie to film o psach obozowych i
może bardziej pasuje do niego gatunek thrillera niżli horroru. Trudno też
przekonać się do kreacji aktorskich, młodzi aktorzy chyba dostali zbyt trudne
zadanie. Najlepiej wypadła Stenka i pewne nie jest przypadkiem, że gdy znika z
ekranu (oj SPOILER) to film „siada”.
Największy potencjał tkwił w
zobrazowaniu psychiki człowieka, w tym przypadku w dodatku dzieci, po tak
traumatycznym przeżyciu jakim był pobyt w obozie. I w tak trudnych warunkach,
gdy brakuje jedzenia, a szanse na wydostanie się z pułapki staje się co raz
bardziej iluzoryczne.
Pod względem realizacyjnym reżyser
stara się za wszelką cenę stworzyć klaustrofobiczny, mroczny klimat. Osiąga to
zdjęciami i skąpym montażem. Ale nie nadąża za tym mierność fabuły. Może
problemem jest również międzynarodowość twórców, bo chyba nie wszystko jest
tutaj spójne i zrozumiałe dla każdego, jakby niektórzy ciągnęli film w
przeciwną do zamierzeń reżysera stronę.
Panek ma swoje wizje, co już było
widać z jego poprzednim filmie „Daas” z 2011 roku. Jak widać robi filmy w
dużych odstępach czasowych, i nie są to produkcje stworzone dla szerokiej
widowni. Ale „Wilkołak” wszedł do dystrybucji i może stanowić będzie przełom w
karierze reżysera (wspiera go wiele pozytywnych recenzji, a przede wszystkim
mocno na wyrost przyznana w Gdyni nagroda za reżyserię), który widać że ma
potencjał, ale musi go dostosować do potrzeb widowni.
Plusy:
- klimat
- drobiazgowe odwzorowanie psychiki poobozowej
- scenografia, kostiumy, charakteryzacja
- charyzmatyczna Danuta Stenka
- podkład muzyczny, realizacja dźwięku
Minusy:
- przeciętny scenariusz
- niski budżet
- zbyt oczywisty końcowy zwrot akcji
- przeciętne aktorstwo
Zwiastun:
polska premiera: 29 marca 2019
dystrybucja: Velvet Spoon
produkcja: Polska, Holandia, Niemcy
rok: 2018
gatunek: horror
Festiwale: Gdynia (nagroda za
reżyserię)
- reżyseria i scenariusz: Adrian Panek
- zdjęcia: Dominik Danilczyk
- montaż: Jarosław Kamiński
- muzyka: Antoni Komasa-Łazarkiewicz
- dźwięk: Wart Wamsteker
- kostiumy: Małgorzata Karpiuk
- scenografia: Anna Wunderlich
- charakteryzacja: Dariusz Krysiak
- obsada: Kamil Polnisiak, Nicolas Przygoda, Sonia Mietielica, Danuta Stenka, Werner Daehn

No comments:
Post a Comment