![]() |
| Impostor, reżyseria Lee Cronin |
Nikomu niepotrzebny irlandzki horror,
w dodatku z idiotycznym polskim tytułem, który braki scenariuszowe i budżetowe
próbuje zasłonić klimatem niedopowiedzenia.
Sarah ze swoim synkiem Chrisem
przenosi się do nowego domu, gdzie na uboczu w lesie rozpoczynają nowe życie po
traumatycznym przeżyciach rodzinnych. Jednak już pierwszego dnia odnajdują tajemniczą
dziurę w lesie, a chłopak znika z ekranu. Po powrocie kobieta zaczyna coś
podejrzewać, szczególnie że po okolicy krąży tajemnicza staruszka złowieszczo
głosząca, że to nie jej dziecko.
Brak pomysłów na horror łata się w
najróżniejszy sposób. Twórcy tego filmu próbują zastosować taktykę
niedopowiedzeń, w efekcie czego przez większość filmu nic się nie dzieje, a
fabuła i jej zakończenie są przewidywalne dla każdego widza. Można oczywiście doszukiwać
się większego sensu w fabule, odnosić do psychiki matki i złych doświadczeń ze
związku z mężem (tym samym ojcem chłopca, który może coś z niego mieć w sobie),
tylko że taką próbę podejmą jedynie widzowie bardziej wyrafinowanych gatunków
kina. A fani horroru śmiertelnie się wynudzą. Problem też w tym, że jak ktoś
zacznie zastanawiać się nad fabułą, to dostrzeże wiele niekonsekwencji i
niezrozumiałych decyzji. A już sposób na odkrycie tajemnicy chłopca jest
wyjątkowo żenujący, przecież wystarczyłoby żeby powiedział że już mu się znudziła
taka głupia dziecinna zabawa. Lepiej by się ten film sprawdził w koncepcji
groteskowej, w którą zresztą wpada w końcówce.
Dużo lepiej odbiorą film widzowie
zaznajomieni z irlandzką kulturą, wierzeniami, baśniami. Bo ten klimat jest
wyraźnie odczuwalny.
Twórcy nie mają swoich oryginalnych
sposobów na straszenie, zresztą tych scen bardziej mrocznych jest niewiele, z
szablonowym zakończeniem na czele (pojawia się nawet niewyraźny motyw z filmu „To
my”). Poczucie grozy najczęściej generowane jest przez niepokojące dźwięki,
albo zwidy głównej bohaterki, wynikające z faktu posiadania rany na czole. Jednak
trzeba zauważyć starania operatorskie. Ujęcia są przemyślane, dużo dobry
zbliżeń – to ma budować klimat i może by się nawet udało, gdyby nie miałkość
scenariusza.
Zawodzi aktorstwo. Seána Kerslake
uwodzi co najwyżej dekoltem. Nie znajduje sposobu na swój rolę, a to ona jest
kluczowa. Często jest tak, że młody widz potrafi uratować tego typu film, ale James
Quinn Markey nie daje rady – może się tłumaczyć faktem że ktoś go podmienił na
samym początku.
Możliwe, że ten film powinien zostać
zapamiętany ze względu na irracjonalny pomysł na tytuł polskiego dystrybutora,
który ma słabe uzasadnienie w fabule, acz oryginalny jest dla odmiany sporym
spoilerem.
Plusy:
- możliwość dopowiedzenia sobie fabuły
- ładne ujęcia operatorskie
- wykorzystanie irlandzkich wierzeń
- dekolt Kerslake
Minusy:
- nużący scenariusz
- brak pomysłów
- niski budżet
- groteskowa końcówka
- słabe aktorstwo
- fatalne dialogi
- zbyt wyraźne nawiązania do klasyków gatunku
- polski tytuł
Zwiastun:
tytuł oryginalny: The Hole in the Ground
polska premiera: 5 kwietnia 2019
produkcja: Irlandia
rok: 2019
gatunek: horror
festiwale: Sundance
- reżyseria: Lee Cronin
- scenariusz: Lee Cronin, Stephen Shields
- obsada: Seána Kerslake, James Cosmo, Simone Kirby, Steve Wall, James Quinn Markey

No comments:
Post a Comment