![]() |
| Asako. Dzień i noc, reżyseria Ryûsuke Hamaguchi |
Monotonne japońskie kino, które
znajdzie swoich amatorów ze względu na wiele ciekawych podtekstów.
Asako jest młoda naiwną dziewczyną, wierzącą w wielką, może nawet dozgonną miłość. Zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Baku (chłopaku, a nie mieście). Gdy ten nie wraca po wspólnym zamieszkaniu na czas do domu jest zrozpaczona. Najgorsze jednak dopiero przed nią. Po przeprowadzce z Osako do Tokio niespodziewanie dawne uczucie powraca.
Dla europejskiego widza motyw
zaprezentowany w filmie może być bliski. Problem z odróżnieniem azjatyckich
aktorów jest bowiem jednym z mankamentów oglądania azjatyckich produkcji. Jak
się okazuje podobieństwo może być również problemem dla bohaterki filmu.
Fabuła wlecze się niemiłosiernie, duży
przeskok w pierwszej fazie filmu jest może i zaskakujące, ale w niewielkim
stopniu przyśpiesza akcję. Nawet dynamiczna scena trzęsienia ziemi nie pozwala
ożywić tempa, szczególnie że jest zupełnie nie powiązana z głównym wątkiem.
Także finałowe zwroty akcji budzą wiele wątpliwości, a zachowania bohaterów są
skrajnie przerysowane.
To co prawda film o miłości, jednak
trudno się niej w nim doszukać. Mało przekonujące aktorstwo, mozolnie kreowany
głównie przez ciemne ujęcia klimat, brak muzyki i podkładu dźwiękowego. Ciężkie
kino, które wynudzi każdego, a ci zachwyceni widzowie tylko udają
usatysfakcjonowanych.
Rozkładając na czynniki pierwsze można
interpretować wiele aspektów ukazanych w filmie, od natury miłości (kochamy
człowieka, czy też jego wizerunek?), po azjatyckie zwyczaje i nowoczesne
tendencje (eksport tradycyjnej potrawy). Postawę głównej bohaterki można
odczytać nawet jako alegorię azjatyckiego podejścia do życia: stoickiego,
naiwnego, głęboko ukrytego. Materiał do interpretacji bogaty, a i czasu przez
powolną fabułę dużo.
Zapewne pasjonaci azjatyckiej kultury
dostrzegą jeszcze dodatkowe smaczki. Jednak przeciętny widz wynudzi się i nic
więcej. A że film można obejrzeć co najwyżej w niewygodnych małych salkach kin
studyjnych, na twardych fotelach, niewiele mniej niż dwie godziny stanowią
porównywalną mękę do trudów odróżnienia miłości swojego życia od jej sobowtóra.
Zresztą umieszczone w filmie nawiązania do teatralnych sztuk według tekstu
norweskiego dramaturga Henrika Ibsena są jak najbardziej trafione.
Trudno więc było liczyć na sukces
dystrybucyjny filmu. Owszem na festiwalu typu Wiosna Filmów była to ciekawa
propozycja, jednak już w kinach (w dodatku gdy żar na zewnątrz, a takie Amondo
jeszcze nie uzbierało na klimatyzację) jest to wątpliwa przyjemność.
Plusy:
- azjatycki klimat
- poetyckość
- próby urozmaicenia zwrotami akcji
- fajny kot
- uniwersalna historia miłosna
- alegoria zamkniętej w sobie japońskiej społeczności
Minusy:
- monotonna narracja
- ubogie dialogi
- przeskoki czasowe
- rozlazłość
- nieprzekonujące aktorstwo
- przewidywalność
- brak podkładu muzycznego
- ciemne ujęcia
- przedłużana końcówka
- kiepski polski tytuł (oryginał to „nawet jeśli to Ty”)
Zwiastun:
tytuł oryginalny: Netemo Sametemo
polska premiera: 24 maja 2019
dystrybucja: Aurora Films
produkcja: Japonia, Francja
rok: 2018
gatunek: melodramat
festiwale: konkurs główny w Cannes i
Toronto
- reżyseria: Ryûsuke Hamaguchi
- scenariusz: Ryûsuke Hamaguchi, Sachiko Tanaka na podstawie powieści Tomoki Shibasaki
- zdjęcia: Yasuyuki Sasaki
- muzyka: Tofubeats
- obsada: Masahiro Higashide, Erika Karata, Kôji Seto, Rio Yamashita, Sairi Itô

No comments:
Post a Comment