| Wymarzony, reżyseria Jeanne Herry |
Niezwykle ważny
temat, niepotrzebnie zasypany wątkami drugoplanowymi. Urok dzieciaka czyni
jednak tę produkcję niezwykle ciepłą.
Młoda matka Theo jest zdecydowana pozbyć się dziecka od razu po porodzie. Nie chce go nawet zobaczyć, czy potrzymać. Pomoc społeczna przedstawia jej wszystkie możliwości socjalne, co jednak nie zmienia decyzji. Niemowlak w oczekiwaniu na rodzinę zastępczą trafia do Jeana pracownika opieki socjalnej – tymczasowego opiekuna, który przywiązuje się do dzieciaka.
Gdyby scenarzyści
skupi się tylko i wyłącznie na dramacie niemowlaka byłby to film wyjątkowy.
Każda scena z dzieciakiem jest bowiem poruszająca. Walka o jego przyszłość to
wystarczający wątek na cały film. Niestety twórcy poszli w nadmierne komplikowanie.
Mnożą wątki, niektóre zupełnie zbyteczne, komplikują narrację, stosują
bezsensowne retrospekcje. W efekcie rozwadniają to co wybrzmiewa niezwykle
silnie. Te kilka poruszających scen pozostaje na dłużej, w czym duża zasługa
przemyślanych ujęć operatorskich. Niczym w horrorach jedna ze scen (z wężem)
wywołuje krzyki na widowni.
Zamiast trzymać się
tego wątku film skręca jednak w poboczne, dotyczące pracowników socjalnych,
rodzin oczekujących na adopcję. Bezsensowne są również nie prowadzące donikąd
wątki ewentualnego opóźnienia rozwoju, czy nawet kalectwa dziecka. Mógł powstać
subtelny, prosty, wzruszający film, a został pokryty pretensjonalnymi motywami.
Razi również brak
obiektywności. Można odnieść wrażenie, że Francja to prawdziwy socjalny raj. Losem
porzuconego dziecka martwi się prawie każdy, od lekarki odbierającej poród i pielęgniarki,
po cały zespół poszukujący idealnego kandydata do adopcji. Praktycznie ignoruje
się wszelkie negatywne elementy, jak chociażby motywacje matki przy tak
dramatycznej decyzji, ograniczając się jedynie do podkreślania faktu że chciała
szczęścia dla dziecka, którego sama nie mogła zapewnić (dlaczego?). Trudno
uwierzyć w tak wyidealizowany świat, aczkolwiek pewnie dla ludzi zaangażowany w
pomoc porzuconym dzieciom to produkcja bardzo ważna. Nie jest to jednak film,
który chciałby przekazać coś więcej, niż tylko prawdę jakim dramatem może być
tak trudna sytuacja. W tym wszystkim w centrum uwagi jest niemowlak, a jego
ukazanie jakby sugerowało trochę absurdalnie, że zdaje sobie sprawę z powagi
sytuacji. Wiara w traumę niemowlęca idzie zdecydowanie za daleko.
Wiarygodność ma
przynieść bardzo przyzwoita gra aktorska. Bohaterowie dzięki temu są wyraziści,
nawet jeżeli jedna z aktorek buduje swoją rolę przesadnie eksponując żucie
gumy. Hitem jednak jest dziecko. Co ciekawe „zagrało” go aż 13 niemowlaków. Gdy
tylko się pojawia na ekranie film nabiera niezwykle ciepłego charakteru. Film pokazuje
również jak powinno się mówić do dziecka, traktując go poważnie, a nie jako
zabawkę w rękach dorosłych.
Plusy:
- uroczy dzieciak
- ważki temat
- dobre aktorstwo
- znakomite ujęcia
Minusy:
- zbyt dużo wątków
- niepotrzebne retrospekcje
- wyidealizowany obraz francuskiej pomocy społecznej
- za długi
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Pupille
Produkcja: Francja,
Belgia
Rok: 2018
Polska premiera: 24
maja 2019
Dystrybutor: Monolith
Films
Gatunek: dramat
- reżyseria i scenariusz: Jeanne Herry
- obsada: Sandrine Kiberlain, Gilles Lellouche, Élodie Bouchez, Olivia Côte, Clotilde Mollet
No comments:
Post a Comment