![]() |
| Smętarz dla zwierzaków, reżyseria: Kevin Kolsch, Dennis Widmyer |
Łowcy książkowych szczegółów mogą się
oburzyć, ale klimatem, a nawet poziomem realizacyjnym w niewielkim stopniu nowa
wersja odbiega od adaptacji z 1989 roku.
Lekarz Louis Creed, sceptyczny
odnośnie życia pozagrobowego, przeprowadził się z rodziną (żona, córeczka i
mały synek oraz co ważne - kot) do domu pod lasem, przy drodze uczęszczanej
przez ciężarówki. Tak niebezpieczna okolica powoduje częste zgony zwierząt,
które chowane są przez swoich właścicieli na mrocznym cmentarzysku. Podobny los
spotka kota wabiącego się Church (skojarzenia jak najbardziej na miejscu), co
uruchomi spiralę tajemniczych wydarzeń.
Trudno powiedzieć, czy fani literatury
Kinga są zadowoleni z wersji filmowej z 1989 roku, ale współczesna bardzo się
na niej wzoruje. Momentami aż tak bardzo, że aby się odróżniać istotnie zmienia
kluczowe elementy fabuły. Która jednakże pozostaje w swojej istocie oparta na
motywie tytułowego cmentarzyska. Kluczem jest więc utrzymanie klimatu, bo sama
historia jakiej tysiące i w książkach, i w kinie. A po upływie kolejnych 30 lat
(może nawet blisko 40, bo książka pochodzi z 1983r.) powstało setki kolejnych,
w przypadku filmowym bazujących na rozwoju współczesnej technologii.
Tegoroczna wersja stara się
abstrahować od nowych pomysłów, a akurat w dziedzinie horrorów jest ich na
pęczki (każdy chce wymyślić coś nowego, w gatunku w którym jest to niezmiernie
trudne, o ile nie niemożliwe). Utrzymuje bowiem klimat pierwowzoru filmowego, z
czasów gdy nie było tak łatwo sięgnąć po komputer i wyczarować na przykład budzącego
strach kota-sobowtóra. Tak przyjęta forma okazuje się ryzykowna, bo oglądanie
tego filmu to raczej powtórka z wersji już istniejącej. Co prawda w samej
fabule niby wiele się zmienia, tyle że nie o szczegóły – nawet tak grube jak te
kto umrze jako pierwszy, w tej historii chodziło. Brakuje bowiem tak ważnych
elementów jak zmiana światopoglądu zatwardziałego ateisty, czy też wyraźniejsze
zarysowanie łączy rodzinnych napędzających historię. Także pobliska droga z
ciężarówkami trochę już trąci myszką, w czasach gdy ruch drogowy przeniósł się
na oddalone od zabudowy autostrady – a twórcy popełniają banalny błąd
nawiązując poprzez telefon komórkowy kierowcy do współczesności.
Nie wykluczone jednak, że ktoś nie
znając pierwowzoru, czy to książkowego, czy filmowego, wczuje się w tworzony
klimat, i przyjmie krwawą końcówkę jako całkiem udane zwieńczenie filmu.
Sprzyja temu całkiem przyzwoite realizacja, niezły montaż – co ważne w tego
rodzaju produkcjach, ładne zdjęcia, dopracowana charakteryzacja i kostiumy,a
nawet do gry aktorskiej nie można się czepiać (kota zagrały aż cztery
stworzenia i to kolejny kandydat do zwierzęcych Oscarów – jakby takowe były
przyznawane).
Film ma niefortunną datę premiery w
długi majowy weekend, ale przynajmniej wchodzi w okresie małego nasilenia
konkurencji. Może to mu trochę pomoże. Ale raczej zostanie filmem do
zapomnienia tuż po wyjściu z kina.
Plusy:
- mroczny klimat
- muzyka (piosenka końcowa)
- zdjęcia, montaż, charakteryzacja
- kot
- krwawa końcówka
- interesujące zmiany w porównaniu do pierwowzoru
- czytelne wskazówki dla fanów książek Kinga
Minusy:
- zbyt podobne do wersji 1989
- słabe role dziecięce
- brak ważnych niuansów: religia, rodzina, przywiązanie
- niczym nie wyróżniające się na tle setek podobnych horrorów – do zapomnienia po wyjściu z kina
Zwiastun:
tytuł oryginalny: Pet Sematary
polska premiera: 3 maja 2019
produkcja: USA
rok: 2019
gatunek: horror
- reżyseria: Kevin Kolsch, Dennis Widmyer
- scenariusz: Jeff Buhler
- obsada: Jason Clarke, Amy Seimetz, John Lithgow, Jeté Laurence, Hugo Lavoie

No comments:
Post a Comment