![]() |
| Tylko nie mów nikomu, reżyseria: Tomasz Siekielski |
Dobry realizacyjnie, ale i pożyteczny,
mimo że w zamyśle propagandowo-ideologiczny. Film, który wzbudził wielkie zainteresowanie
i pobudził dyskusje. Może nawet przyniesie konkretne, niekoniecznie zbieżne z
intencjami twórców, konsekwencje.
Zaprezentowano kilka (bodajże osiem)
przykładów czynów pedofilskich polskich księży katolickich. Rozpoczyna się
wątkiem wizyty ofiary u pedofila spokojnie przebywającego w domu starców. Następnie
ukazane są wątki naruszenia sądowego zakazu sprawowania posługi i kontaktu z
nieletnimi, przypadki znanych osobistości polskiego Kościoła jak byłego kapelana
Prezydenta RP, czy też jeden z twórców sanktuarium w Licheniu. W drugiej części
autorzy filmu zwracają uwagę na hierarchów eksponując konferencję prasową
Episkopatu o przypadkach pedofili, a także reakcje Stolicy Apostolskiej.
Nie ulega żadnej wątpliwość, że film Tomasza
Siekielskiego powstał w nie przypadkowym momencie, na konkretne potrzeby
polityczne i propagandowe. Data premiery, dwa tygodnie przed wyborami do
Europarlamentu, wokół których kampania sprowadza się do walki ideologicznej nie
może być przypadkiem. Tak jak ciąg zdarzeń, rozpoczętych również filmowym
dziełem „Kler”, poprzez antykościelne wystąpienie przed wykładem Donalda Tuska,
po awanturę z tęczowymi aureolami. W normalnych okolicznościach wykorzystanie
ludzkich tragedii dla doraźnych celów politycznych należałoby potępić. Jednak w
przypadku tego filmu nie można tego zrobić z prostego powodu. Otóż nie tylko
nie narusza on prywatności ofiar, ale wręcz staje się dla nich często pierwszą
możliwością uporania z traumą. W każdym z zaprezentowanych wątków twórcy filmu
prowadzą narrację z punktu widzenia osób pokrzywdzonych, traktując ich z
ogromną empatią i zrozumieniem. Zapewne nie było dla nich łatwe zdecydować na
udział w tym filmie, ale jeżeli podjęli się tego trudu to z pewnością nie
żałują. Żaden sprawiedliwy wyrok nie wynagrodzi im młodzieńczej traumy, ale ten
film może być dla nich pewnym uwolnieniem tych wszystkich złych emocji, jakie w
sposób naturalny się nawarstwiły. Już tylko ze względu na ten aspekt należy film
Siekielskiego potraktować jako jeden z najważniejszych głosów w sprawie
pedofilii.
Kino dokumentalne z założenia jest
subiektywne przedstawiając jednostronny obraz rzeczywistości. Produkcje
obiektywne, prezentujące rozbieżne opinie zdarzają się nad wyraz rzadko, a
jeśli już to nie budzą większego zainteresowania. Nie można więc w tym
przypadku zarzucać to co jest pierwsza linią obrony przeciwników filmu, czyli
braku pełnego, obszernego spojrzenia na problem pedofili. Jest to film o kilku
konkretnych przypadkach i twórcy mieli do tego pełne prawo do takiego
ograniczenia, szczególnie że nie przekroczyli bariery rzetelnej prezentacji
rzeczywistości. Wszystko jest tutaj oparte na konkretnych wypowiedziach i nagranych
materiałach dokumentalnych. Wykorzystano na potrzeby wydźwięku filmu wszelkie
wpadki wizerunkowe klerykałów, od niefortunnych wypowiedzi w stresie, po
eksponowanie w napisach końcowych odmowy udziału w filmie przez czołowych
hierarchów. Siekielski miał jednak jako niezależny (?) filmowiec do tego prawo
i pretensje że nie zrobił filmu np. o pedofilach-murarzach są zupełnie
bezpodstawne. Szczególnie, że nie popełniono błędu filmu „Kler”
generalizującego negatywne przypadki postępowań księży jako ogółu społeczności
duchownych w Polsce. Siekielski ograniczaj się do wybranych, kilku przypadków,
a skalę problemu ukazuje co najwyżej głosami przedstawicieli Kościoła w eksponowaniu
dosyć nieudolnej konferencji prasowej Episkopatu zwołanej w celu przekazania
danych o zjawisku pedofili.
Celem filmu jest nie tylko ukazanie przestępczych
występków księży, ale może i przede wszystkim braku reakcji zwierzchników, a
nawet prób tuszowania, czy też ukrywania konkretnych przypadków. Tutaj twórcy
mają większy problem próbując obarczać w końcowej fazie filmu o próbę ukrywania
przypadków pedofili nawet polskiego papieża. Robią to jednak w sposób dosyć
nachalny, ale jednocześnie pozostawiający możliwość dalszych dociekań. Widzom
antyklerykalnym takie podejście do problemu się z pewnością spodoba (ich nawet
jednostronność i generalizowanie „Kleru” nie skłoniło do refleksji), ale jednak
widz obiektywny dostaje wskazówki do drążenia tematu, jednoznacznie prowadzące
do konkluzji o błędnej (przynajmniej w kontekście Jana Pawła II) tezie
promowanej w filmie.
I to jest właśnie kolejny atut filmu,
może trochę nieświadomie wprowadzony przez twórców. Otwiera on nowe wątki,
niekoniecznie korzystne dla propagatorów tego rodzaju treści. Szybko pojawiły
się w opinii publicznej spostrzeżenia, że wszyscy przedstawieni w filmie księża
byli współpracownikami komunistycznych służb. Oczywiście to nie było tak że SB
wprowadzała swoich ludzi do Kościoła żeby go dyskredytować czynami zboczonymi,
a bardziej że łatwiej im było zwerbować takie osoby do współpracy. Ale fakt
pozostaje faktem. Pojawia się również czytelna konkluzja w kontekście także
szerokiej ostatnio dyskusji o promowaniu środowisk LGTB. Nie jest przypadkiem,
że tylko pierwsze dwa przypadki ukazane w filmie dotyczą dziewczynek (kobiet).
Cała reszta to czyny homoseksualne. Co prawda twórcy jakby spodziewając się
takiego wydźwięku umieszczają kuriozalne tłumaczenia psychologiczne, jednak nie
zmienia one ogólnego obrazu, że główną przyczyną przestępczych czynów
pedofilskich jest homoseksualne zboczenie. I to z nim trzeba walczyć w
pierwszej kolejności.
Twórcy może oczekiwali aż tak
szerokiej reakcji na ich film, jednak kierunek w jakim ona poszła mógł już
przerosnąć ich intencje. Pojawiają się konkretne projekty, także środowisk w
które film został wymierzony (partie uznawane za prawicowe), mające na celu
zwalczanie patologii jako całości, bez ukrywania takich przypadków wśród
przedstawicieli Kościoła. Można nawet spotkać się z rozsądniejszymi, niż w
przeszłości wypowiedziami przedstawicieli hierarchów, czy też trafnymi kazaniami
księży. Jeżeli jednym z efektem filmów będą konkretne rozwiązania prawne
zaostrzające karanie za tego rodzaju czyny i ograniczające możliwość ukrywania
świadków, to zamiast ciosu w Kościół twórcy osiągną szczytny cel ograniczenia
tak nagannego zjawiska. Często tak jest, że mając złe intencje doprowadza się
do ulepszenia rzeczywistości.
Co ciekawe film uderza również w
postacie polityczne identyfikujące się ze środowiskiem twórców filmu. Należy
podkreślić, że Siekielscy nie omieszkali pominąć wątków księży, z którymi
stykał się, i ich bronił, były Prezydent RP, który aktywnie obecnie stoi po
konkretnej stronie politycznego sporu.
Nie byłoby jednak tak powszechnie
emocjonalnego odbioru tego filmu, gdyby wespół z chodliwym tematach, nie szła
pomysłowa i przemyślana forma. Film mocno gra na emocjach widzów, dzięki
perfekcyjnie dobranym zabiegom realizacyjnym. Może czasami w sposób prosty i
powtarzający się (co jest niedostrzegalne dla zaangażowanego widza), jak
chociażby zestawiając szokujące zeznania płynące z ekranu z wizerunkiem świątyń
(zdjęcia z drona), czy krzyża, a w końcówce wszechobecnych w Polsce pomników
Papieża.
Przede wszystkim jednak film nie
popada w typowe w produkcjach dokumentalnych „gadające głowy”. Każdej opowieści
towarzyszą impresje zdjęciowe i muzyczne. Ogląda się dzięki temu z
zainteresowaniem, emocjami, bez znudzenia. Co w przypadku stosunkowo długiej
produkcji dokumentalnej nie jest łatwe do zrealizowania. Film ma też dobre
tempo, poprawną kompozycję – kolejne historie nie nachodzą na siebie, są
klarowne, wyraziste. W dodatku zaczyna się od prawdziwego trzęsienia ziemi,
jaką jest wizyta pokrzywdzonej w domu starców u swojego stetryczałego już
oprawcy.
Może nawet trochę szkoda, ze film nie trafił
do kinowych seansów, a jego dystrybucja jest co najwyżej dowodem na fenomen
Internetu – kilka milionów odsłon w kilka dni to dowód na popularność tematu.
Tak samo jak ogólnopolska dyskusja, która rozgorzała przez kilka dni w
świadomości publicznej, a z której zaczynają wynikać konkretne rozwiązania.
Może i dobrze, że Siekielscy zaprezentowali ten film w okresie przedwyborczym. Bo
to organy państwa są głównie odpowiedzialne, aby ograniczyć takie przypadki jak
przedstawione w filmie, a winnych przykładnie karać. A nie Kościół Katolicki,
który powinien pełnić co najwyżej funkcje pracodawcy, który po udowodnieniu
winy powinien wykluczyć ze swoich szeregów zwykłych przestępców.
Plusy:
- empatyczny dla ofiar przestępstw
- konkretne, mocne historie
- poprawna kompozycja prezentowanych historii, z mocnym początkowym wątkiem
- zdjęcia, montaż, dźwięk, muzyka
- wywołana ogólnospołeczna dyskusja
Minusy:
- ideologiczno-propagandowa misja
- pominięcie istotnych faktów o agenturalnej przeszłości przestępców
- brak dystrybucji kinowej
Film:
polska premiera: 11 maja 2019
produkcja: Polska
rok: 2019
gatunek: dokument
- reżyseria i scenariusz: Tomasz Siekielski

No comments:
Post a Comment