Kolejna bardzo ciekawa propozycja
filmowa z Włoch wskazująca, że tamtejsze kino poszukuje balansując na granicy
gatunków: dramatu, komedii, a nawet kina religijnego.
Bohaterka filmy jest geodetka, jedyna
w mieście która podejmuje się trudnego zadania. Niespecjalnie jej powodzi się
rodzinnie – małżeństwo wisi na włosku, stosunki z córką uprawiającą szermierkę
(popularny sport we Włoszech) też są trudne. Jej życie zmienia się po spotkaniu
skromnej kobiety na polu (które jest przedmiotem pracy geodezyjnej), początkowo
wyglądającej na uchodźcę. Okazuje się jednak kimś wyjątkowym, a i zadanie które
przekaże do łatwych nie należy. Osadzona w realnym świecie geodetka staje przez
bardzo trudnym wyborem.
Są takie filmy, których atutem jest
aktywizacja myślenia widza w kwestii: „co ja bym zrobił na miejscu bohatera”. Przypadek,
który spotyka bohaterkę tego włoskiego komediodramatu do takich należy. Co stanowi
największą siłę produkcji. Pomysł wyjściowy jest znakomity, chociaż pewnie dla
wielu trochę zbyt religijny. Jednak wraz z rozwojem fabuły można się doszukać braku
pomysłu na rozwiązanie wątku początkowego.
Najlepiej wypadają kwestie natury
rozważań religijnych, i one powinny dominować także na dalszym etapie filmu.
Gdy już początkowy pomysł trochę się wyczerpuje można było bardziej drążyć
konsekwencje objawienia, jakiego doświadczyła bohaterka. Co prawda jest trochę
zarysowany negatywny stosunek do ludzi wierzących (świetna scena reakcji młodzieży
na córkę bohaterki w trakcie treningu szermierczego), czy też - jakby z drugiej
strony ślepej manii religijnej (początku kultu miejsca, w którym doszło do
wydarzenia). To była lepsza droga w drugiej fazie filmu, niepotrzebnie
zasłaniana problemami emocjonalnymi i rodzinnymi bohaterów. Ślepym zaułkiem
jest również nawiązanie do problemów społecznych, szczególnie aluzje odnośnie
emigrantów są tutaj bardzo grubą liną szkicowane. Można było również skończyć
film kilka scen wcześniej, gdy była ku temu lepsza okazja. Może problemem jest
tutaj funkcjonowanie aż czterech scenarzystów. Zapewne jeden z nich wykonał
znakomitą robotę, ale reszta – niekoniecznie.
Pozostaje jednak po tym filmie dobre
wrażenie. z dwóch powodów.
- Pierwszym z nich jest świetna, energetyczna, przekonująca Alba Rohrwacher – aktorka już znana polskim widzom z wielu popularnych produkcji (kino Amondo nawet zorganizował przegląd TUTAJ), ale tym razem „ciągnie” cały film. Bardzo dobrze wypada również Hadas Yaron, w bądź co bądź ekstremalnie trudnej aktorsko roli, występująca niestety siła rzeczy tutaj epizodycznie.
- Drugi element to dobrze rozpisane dialogi. Wyglądają na bardzo wiarygodne, nie rażą sztucznością, pomimo dość specyficznej sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie.
Plusy:
- pomysł wyjściowy
- Alba Rohrwacher
- dialogi
Minusy:
- utrata tempa w połowie filmu
- nieudane aluzje społeczne
- brak rozwinięcia tematów ostracyzmu i fanatyzmu religijnego
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Troppa grazia
Polska premiera: 7 grudnia 2018
Dystrybutor: Aurora Films
Produkcja: Włochy
Rok: 2018
Gatunek: komediodramat
- reżyseria: Gianni Zanasi
- scenariusz: Gianni Zanasi, Giacomo Ciarrapico, Michele Pellegrini, Federica Pontremoli
- muzyka: Niccolò Contessa
- zdjęcia: Vladan Radovic
- montaż: Rita Rognoni, Gianni Zanasi
- obsada: Alba Rohrwacher, Elio Germano, Giuseppe Battiston, Hadas Yaron, Carlotta Natoli

No comments:
Post a Comment