![]() |
| Maria, królowa Szkotów, reż. Josie Rourke |
Królowa Szkocja kontra Królowa Anglii.
Saoirse Ronan kontra Margot Robbie. A film na poziomie wyszydzanego polskiego serial
historycznego.
Maria wraca jako 18-letnia wdowa z
Francji do rodzimej Szkocji, gdzie obejmuje posadę Królowej. Rości sobie również
do tronu brytyjskiego gdzie zasiada Elżbieta I (królowa słynnego zmordowania żon Henryka). Konflikt
brytyjsko-szkocki ma zarówno charakter narodowy , jak i religijny. Kluczowym
może się okazać potomstwo – punktem przełomowym są narodziny syna Marii –
Jakuba. Ale to tylko zaostrza intrygę i pociąga za sobą serię zbrodni, które
prowadzą królową Szkotów (nie wiedzieć czemu nie Szkocji) na szafot.
Jeżeli najwięcej z filmu historycznego
dowiadujemy się z napisów, i tak zbyt pośpiesznie wyświetlanych, na początku i końcu
– to od razy wiadomo, że coś jest nie tak. Szwankuje tutaj najbardziej
nieudolna reżyseria. Debiutująca doświadczona w produkcjach teatralnych Josie
Rourke z filmowym dużym formatem zupełnie sobie poradziła. Wszystko jest
chaotyczne, nielogiczne, trudne do ogarnięcia i nawet zaangażowanie tak
znamienitych aktorek nie pomaga. Na placach jednej ręki pozna policzyć lepsze
sceny (kulminacyjne spotkanie Elżbieta-Maria), a i te są oderwane od niespójnej
historii.
Film jest objęty klamrą ukazująca
ostatnie minuty życia Marii Stuart – legendy Szkocji. Już tutaj widać brak
dbałości o szczegóły: aktorka w chwili śmierci swojej bohaterki wygląda
podobnie, jak nie młodzież, niż w momencie zawiązania akcji. Takich drobnych
błędów, które mogą się zdarzać w niskobudżetowych serialach jest cała masa, ale
ich tropienie też nie jest frapujące, z uwagi na monotonne tempo filmu. Aby
trochę rozkręcić akcję reżyserka ucieka się do zupełnie niepotrzebnych scen
erotycznych i drastycznie ukazanego aktu zaszlachtowania. Nie tędy droga. Niektórych,
szczególnie zorientowanych historycznie, dodatkowo może zirytować mocno
czarnoskóry zestaw królewskich dworów.
Zapewne film miał mieć również przesłanie
feministyczne: kobiety dążące do pokoju i porozumienia wersus spiskujący
mężczyźni. Trudno nawet dostrzec taka konkluzję, a dodatkowo cukierkowy obraz
Marii Stuart wypacza historyczną wiedzę.
Saoirse Ronan trzeba przyznać, ze
stara się jak może. To ona jest kluczową postacią i jej ciągle towarzyszymy. Margot
Robbie jest jakby trochę w cieniu, ale za to jej charakterystyka jest odrobinę
lepsza – szczególnie w końcówce. Popracowano także w jej przypadku przy
charakteryzacji – zapewne nad twarzą dotknięta ospą długo się trudzono. Nie będą
to niestety role, które zapadną w pamięci, nie będzie nagród, Oscarów, a więc
cały wysiłek na marne. Ale jak film kiepski, to najlepszy aktor/aktorka nie
pomogą.
Realizacyjnie widać tutaj patos, możliwości
budżetowe, a może nawet konsultacje historyczne. Niestety sceny kameralne,
intymne, zupełnie zlewają się z tymi politycznymi, a już pojawienie się potyczki
zupełnie obnaża braki reżyserki. Kilka ładnych widoczków, irytująco serialowa
muzyczka w tle próbująca podtrzymać nastrój to wszystko na co pozwoliła
wyobraźnia Josie Rourke. Może gdzieś w telewizji taki film umknąłby
niezauważony, w kinie jednak jest produktów męczącym. Szczególnie, że poświęcenie
kilku niepotrzebnych scen, co skróciłoby format, również przewyższało siły
reżyserki.
Plusy:
- historyczny kontekst
- zaangażowanie dobrych aktorek
- ładne widoczki
- trzy/cztery na krzyż udane sceny
Minusy:
- reżyseria
- scenariusz
- nagromadzenie scen erotycznych i drastycznych
- irytująca muzyka w tle
- proste błędy charakteryzacyjne
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Mary Queen of
Scots
Polska premiera: 25 stycznia 2019
Produkcja: Wielka Brytania
Rok: 2018
Gatunek: historyczny
- reżyseria: Josie Rourke
- scenariusz: Beau Willimon
- obsada: Saoirse Ronan, Margot Robbie, Jack Lowden, Joe Alwyn, David Tennant

No comments:
Post a Comment