![]() |
Sny wędrownych ptaków, reż. Ciro Guerra, Cristina Gallego |
Jeżeli taki film ma zdobywać Oscary,
to już lepiej żeby nasza rodzima „Zimna Wojna” wygrała.
Zaprezentowana w formie pięciu
rozdziałów (pieśni) historia sporów rodzinnych na przestrzeni lat 1970-1990 w
Kolumbii. Rozpoczyna się od próby oświadczyn. Rodzina wybranki, a konkretnie
jej matka ma duże wymagania finansowe. Kandydat na męża znajduje jednak rozwiązanie:
grupa amerykańskich aktywistów, oficjalnie zajmujących się zwalczaniem
komunizmu, zainteresowana jest zakupem 50 kg haszyszu. Interes jest interes –
niech żyje kapitalizm. Transakcja ta zapoczątkuje jednak krwawy wieloletni konflikty
pomiędzy kolumbijskimi grupami interesów. Tam gdzie pojawiają się duże
pieniądze poleje się rzeka krwi.
Z dyskusjami o tym filmie jest tak jak
z analizą znienawidzonej lektury szkolnej w liceum (gimnazjum) – polonistka i
klasowy kujon odnajdują wiele znaczeń i mistrzowską konstrukcję, ale młodzież i
tak zapamięta wysiłek jakim była niezrozumiała lektura. „Sny wędrownych ptaków”
to zdecydowanie nie jest propozycja dla szerokiego grona widzów, którzy
zachęceni pozytywnymi opiniami i szeroko komentowanymi szansami oscarowymi
trafią do kina skazani na przedłużony do granic możliwości seans pełen
wydłużanych scen, nieoczywistej fabuły, niedopowiedzeń i ukrytych znaczeń. Oczywiście
w dyskusjach i recenzjach pojawiają się górnolotne nawiązania typu: „geneza
Narcos”, „kolumbijski Ojciec Chrzestny”, „kino mafijno-gangsterskie”. Nikt
jednak nie ostrzega przed irytującymi scenami jak chociażby ze spożywaniem
psich odchodów ….
Fabuła osadzona jest w lokalnej
tradycji i zwyczajach kolumbijskich poprzedniego wieku opartych na wierzeniach,
plemiennych obrządkach i ściśle określonej hierarchii społecznej. Jednak film
nie spełnia roli odkrywania przed szerokim światowym kręgiem odbiorców
miejscowej kultury. A bez jej znajomości motywacje bohaterów stają się mało
zrozumiałe. Owszem można się wcześniej dokształcić, czytając o takich tematach
jak: zasady wydawania zgody na małżeństwo, czy też powtórne pochówki
przypominające procedurami ekshumacje. Przeciętny widz kinowy nie ma jednak
powodu aby doktoryzować się z kultury kraju producenta, a film powinien być dla
niego zrozumiały pomimo innego podłoża kulturowego. Tymczasem „Sny …” wręcz
epatują mało zrozumiałymi fragmentami, bez tego podłoża tracącymi swoją wymowę.
I to nie jest win niedoedukowanego widza, a samego filmu, że nie radzi sobie z
brakiem znajomości ważnych dla kontekstu fabuły zwyczajów.
Trudno też cokolwiek dobrego
powiedzieć o kompozycji scenariusza. Przeskoki czasowe (film rozkrywa się na
przestrzeni ponad 20 lat) są losowe, zupełnie nie wiadomo co się wydarzyło na
przestrzeni lat, a bohaterowie pojawiają się w zupełnie innych okolicznościach.
Zanim można się przyzwyczaić do nowych sytuacji następuje kolejny przeskok. I
jak tutaj się połapać? A zidentyfikować się z coraz krwawszą historią jest
jeszcze trudniej. Powoli konflikt widzowi obojętnieje, a losy rodzin zajmują
chyba tylko zatwardziałych amatorów tego rodzaju kina. Nie pomaga również fakt,
że żaden z bohaterów nie wyróżnia się pozytywną postawą: każdy jest mniej lub
bardziej antypatyczny. Zwraca również uwagę feministyczny wydźwięk – w tym
świecie męskich porachunków kluczowe decyzje i najwięcej do powiedzenia mają
nestorki rodów. Do niczego dobrego to nie prowadzi, spirala nienawiści tylko
się nakręca i obie strony na tych rozrachunkach tracą swoich najbliższych. No
cóż, pewnie nieświadomie podważono tutaj postulaty ruchów feministycznych.
Nie można natomiast twórcom odmówić
artystycznych umiejętności. Widać, że poszczególne sceny są przemyślane, kadry
dopasowane tak aby pobudzać wyobraźnie widza. Dzięki temu zaoszczędzono
drastycznych scen, ale co z tego że nie widać dosłownie spożywania odchodów,
gdy to wszystko pojawia się w wyobraźni. Film jest również przesiąknięty
ładnymi kadrami krajobrazowymi: jakby chciało się skonkludować, że to cało zło
urodziło się w pięknych okolicznościach przyrody.
Dostrzegając artyzm tego dzieła nie
można abstrahować od jego wad scenariuszowych i narracyjnych powodujących, że
dla przeciętnego widza jest produktem niestrawnym. Niezależnie od tego ile
nagród finalnie otrzyma.
Plusy:
- zdjęcia
- kompozycja scen pozostawiające pole do wyobraźni
- geneza handlu narkotykowego w Kolumbii
- dźwięk
Minusy:
- przeskoki narracyjne
- osadzenie w niewyjaśnionych zwyczajach kulturowych
- sceny obrzydliwe
- wolne tempo
- brak pozytywnych bohaterów
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Pájaros de verano
Polska premiera: 18 stycznia 2019
Dystrybutor: Against Gravity
Produkcja: Dania, Kolumbia
Rok: 2018
Gatunek: dramat
- reżyseria: Ciro Guerra, Cristina Gallego
- scenariusz: Maria Camila Arias, Jacques Toulemonde Vidal
- obsada: Carminia Martínez, José Acosta, Natalia Reyes, Jhon Narváez, Greider Meza

No comments:
Post a Comment