![]() |
| Ogród rodzinny. Przyjaciel - reżyseria Jan Hřebejk |
Może to i lepiej, że czeskie kino
ostatnimi czasy rzadziej gości na polskich ekranach kinowych. Bo film ten,
reżyserii bądź co bądź uznanego człowieka, razi tak mierną realizacją, że
trudno wysiedzieć w kinie. Do telewizji, podzielony na krótsze odcinki może by
się jeszcze nadał.
Fabuła toczy się po aneksji
Czechosłowacji przez nazistów. Trzech przyjaciół zaangażowanych w działalność
opozycyjną zostaje aresztowanych. Zostawiają żony i dzieci (tudzież dzieci w
drodze). Opiekę nad kobietami rozpościera bardziej rozważny przyjaciel –
lekarz. Po informacji o śmieci jednego z mężów pojawia się uczucie pomiędzy
wdową, a mężczyzną. Jednak jak to często w wojennej zawierusze przyjdzie im
zmierzyć się z niespodziewaną sytuacją.
Jan
Hřebejk jako reżyser powinien się polskim widzom
bardzo dobrze kojarzyć. Jest reżyserem popularnej komedii „Pupendo”, tragikomedii „Musimy
sobie pomagać” również o czasach okupacyjnych, a przede wszystkim jednego z
najlepszych filmów ostatnich lat „Nauczycielka”
niezwykle trafnie ukazującego społeczeństwo kraju postkomunistycznego. No i
trudno zrozumieć co się stało. Bowiem „Ogród
rodzinny. Przyjaciel” jest filmem zepsutym na etapie reżyserskim.
Sama historia jest bowiem bardzo
ciekawa, jednak w pierwszej połowie potwornie nudzi. Nie widać napięcia okresu
okupacji, nie widać interakcji pomiędzy bohaterami, nie widać nawet upływu
czasu. Trochę rozkręca się po kluczowym dla filmu zwrocie akcji, ale także nie
wykorzystano potencjału jaki tkwił w zaistniałej intrydze.
Zapewne porażka tego filmu tkwi w
serialowym założeniu. Stanowi on jedynie pierwszą część trylogii, jak można się
domyślać każdy film będzie poświęcony kolejnemu aresztowanemu bohaterowi.
Tylko, że serialowa realizacja i telewizyjne przeznaczenie są nad wyraz
widoczne. Szwankują tylko powtarzające się kadry, drętwe dialogi, słabe
aktorstwo, brak dbałości scenograficzno-kostiumowej, akcja równie dobrze
mogłaby dziać się współcześnie, bo nie widać ani okupacji, ani trudnych
warunków materialnych, ani charakterystycznych dla tamtego okresu elementów – w
całym filmie chyba ani razu nie pojawia się hitlerowski żołnierz. Usprawiedliwieniem
mogłyby być problemy budżetowe, ale podobno czeski reżyser dostał odpowiednie
środki.
Rażą również jakieś drobne
nieścisłości, jak chociażby rozciągnięta sekwencja z zabijaniem gęsi na święta
Bożego Narodzenia. Gęsi, nie karpia.
Przyczyną katastrofy może być również
fakt, że autor scenariusza Petr Jarchovský przenosi na ekran osobiste przeżycia
własnej rodziny. Takie sytuacje często kończą się niepowodzeniem: nie zawsze to
co interesujące ze względu na własne historie rodzinne jest atrakcyjne dla
szerokiej widowni. Poza tym w takim przypadkach zbyt wiele szczegółów i
drobiazgów (może faktycznie ktoś pamiętać tylko zabijanie gęsi) szkodzi,
zamiast ubogacać historię.
Ogląda się to z narastająca męką. Jeżeli
już ma to być serialem, to i tak powinno zostać podzielone na krótsze odcinki.
Jednak mając w pamięci wręcz wybitne polskie przykłady seriali okresu wojennego
(„Polskie drogi”, „Dom”) można jedynie zapłakać nad
sposobem poprowadzenia fabuły.
Film mimo wszystko trafił do polskich
kin, oczywiści w szczątkowej dystrybucji, jednak do kilku kin studyjnych. Oby
nas nie katowano kolejnymi filmami z tej serii.
Minusy:
- reżyseria
- realizacja
- serialowa natura
- wiele absurdalnych nieścisłości
Plusy:
- ciekawa historia
- ożywczy zwrot akcji
Zwiastun:
Tytuł oryginalny: Zahradnictví:
Rodinný přítel
Polska premiera: 15 lutego 2019
Dystrybutor: Żółty Szalik
Produkcja: Czechy, Polska, Słowacja
Rok: 2017
Gatunek: dramat
- reżyseria: Jan Hřebejk
- scenariusz: Petr Jarchovský
- zdjęcia: Bartosz Cierlica
- obsada: Anna Geislerová, Ondřej Sokol, Martin Finger, Klára Melíšková, Gabriela Míčová

No comments:
Post a Comment