![]() |
| Całe szczęście, reż. Tomasz Konecki |
Dużo szczęścia mieli twórcy tego
filmu, że pomimo fatalnego scenariusza udało się jakoś wybrnąć i ogląda się z
przyjemnością. Aczkolwiek nie wszyscy będą aż tak tolerancyjni.
Robert (panicznie parający się każdą
wpadająca rolą Piotr Adamczyk) wdowiec z młodym synkiem, muzyk z epizodycznym
udziałem w wejherowskiej filharmonii. Ledwie wiąże koniec z końcem.
Niespodziewanie po jednym z koncertów zainteresuje się celebrytka Marta (słabo
pasująca ze względu na wygląd zewnętrzny do tej roli Roma Gąsiorowska) –
trenerka fitness (wszyscy z nią ćwiczą), podróżniczka, kobieta majętna i
niezależna. Ta nowa szansa szczególnie podoba się synowi, przed którym otwiera się
nowe możliwości, a poza tym pozbawiony matczynej miłości bez obaw przyjmuje zainteresowanie
dorosłej kobiety. Nietrudno jednak się domyślić, że nie wzięło się ono z
niczego.
Tomasz Konecki wygląda na reżysera,
który bierze bezkrytycznie każdy scenariusz i nawet nie próbuje go poprawiać,
zapewne przyjmując że wystarczy dobrać atrakcyjnych aktorów, a dziury wypełnić
głupawymi scenami z podtekstem erotycznym. Tym razem chyba się „przejechał” bo
sale kinowe świecą na tej komedii pustkami i wynik frekwencyjny jak na polską
komedię (czy to jest akurat komedia – to też można dyskutować) będzie bardzo
rozczarowujący. Bo i głupie to jest nad wyraz. Przewodni motyw scenariuszowy
woła o pomstę do nieba, a w dodatku jest tak skomponowany że ręce opadają już w
połowie filmu, a mogłyby przynajmniej w samej końcówce. Do i tak słabego motywu
przewodniego, który na dobrą rzecz jest materiałem bardziej na film
dramatyczny, dochodzą usilne próby wplatania scen komediowych. W dodatku
kompletnie idiotycznych, których kumulacją jest nagość Adamczyka. Może i są
widzowie, którzy chodzą do kina li tylko i wyłącznie żeby zobaczyć nagie
pośladki znanego aktora (o ile to jego), jednak ta scena na długo psuje
przyjemność z oglądania filmu. Która jednakowość, na „całe szczęście” występuje,
a to zasługa wielu czynników z drugiego rzędu.
Przede wszystkim aktorów. Gąsiorowska
i Adamczyk, raz że z głupimi dialogami, dwa że z rolami nie pasującymi do ich
image, grają nad wyraz poprawnie i można powiedzieć, że finalnie jakoś się
bronią. Jak to często bywa film w dużej mierze ratuje młody aktor, odtwórca
istotnej, jak nie kluczowej w fabule roli – syna. Dziecku na szczęście można wybaczyć
więcej, jednak i tak Maksymilian Balcerowski spisuje się znakomicie, tworzą
wyrazistą i wiarygodną postać. Koncert, co jest odpowiednim słowem, w
kontekście fabuły dają jednak aktorzy na dalekim planie: fantastyczna Joanna Liszowska,
pocieszny Tomasz Sapryk i dowcipny Jacek Borusiński. Każdy daje kilka dobrych
scen i już cały film pozostawia dużo lepsze wrażenie. Nawet jeżeli w ostatniej
scenie psuje je Margaret, ale tez może ktoś liczył że znajdą się widzowie,
którzy przyjdą ze względu na jej obecność.
Pozytywnym zaskoczeniem jest wersja
realizacyjna. Szczególnie ujęcia operatorskie wykraczają tutaj ponad standardy komedii
romantycznej. Najwyraźniej Tomasz Madejski potraktował ten film ze szczególnym namaszczeniem
(może nie doczytał dokładniej scenariusza). Poradził sobie nawet z trochę nie pasującymi
do klimatu wstawkami z przeszłości – wybierając biało-czarną tonację (jak widać
nie tylko Łukaszowi Żalowi wychodzą takie proste zagrania). Całkiem nieźle jest
także muzycznie (oczywiście poza końcówką), chociażby dlatego że ważną rolą
odkrywa muzyka poważna.
Dobrze zagrała również zmiana
lokalizacja: z typowej dla komedii romantycznych warszawskiej, na mazurską. Akcja
toczy się w Pucku, a tutaj jednak życie ma trochę inne tempo. Bohaterka grana przez
Gąsiorowska zupełnie więc nie pasuje, ale już pozostawili bohaterowie jak
najbardziej.
Nie wzbudza ta komedia zachwytów, ale
nie może także liczyć na popularność szerszej widowni. Adamczyk jest już tak
ograny, że nie stanowi żadnego magnesu. Może w końcu spłaci kredyt i z większą
rozwagą zacznie dobierać role.
Plusy:
- aktorzy drugoplanowi: chłopiec, ojciec, żona dyrygenta, kolega z orkiestry
- ładne ujęcia operatorskie
- czarnobiałe wstawki z przeszłości
- szukający wyjścia z beznadziejnych ról: Adamczyk i Gąsiorowska
- Puck, a nie Warszawa
Minusy:
- idiotyczny przewodni motyw scenariusza
- koszmarnie źle wkomponowany zwrot akcji
- sceny komediowe: nagi Adamczyk w kuchni
Zwiastun:
Premiera: 8 marca 2019
Dystrybucja: Next Film
Produkcja: Polska
Rok: 2018
Gatunek: komediodramat
- reżyseria: Tomasz Konecki
- scenariusz: Marcin Baczyński, Mariusz Kuczewski
- zdjęcia: Tomasz Madejski
- montaż: Jarosław Barzan
- muzyka: Paweł Lucewicz
- kostiumy: Emilia Czartoryska
- obsada: Roma Gąsiorowska, Piotr Adamczyk, Maksymilian Balcerowski, Marieta Żukowska, Joanna Liszowska, Tomasz Sapryk, Jacek Borusiński, Izabela Dąbrowska, Joachim Lamża, Margaret

No comments:
Post a Comment